Wrogowie publiczni czyli maksimum mniejsze niż minimum.
Pan Mateusz Morawiecki, były premier, przedstawił niedawno pomysł jak zlikwidować „kominy płacowe” u lekarzy. Tym pomysłem ma być ustalenie maksymalnej stawki za godzinę pracy lekarza, dodajmy – wg premiera – „za godzinę dyżuru”. Ma to być pięciokrotność ustawowej minimalnej stawki godzinowej czyli – obecnie – 157 zl/godz.
Panu premierowi wydaje się zapewne, że przedstawiłniezwykle merytoryczne i przemyślane rozwiązanie, co świadczy, że dobrze zna funkcjonowanie publicznej ochrony zdrowia i specyfikę pracy lekarzy. W rzeczywistości jego propozycja świadczy o czymś dokładnie przeciwnym.
Zacznijmy od tego: co oznacza stawka 157 zł za godzinę dyżuru lekarza? Proponując ją, pan premier odniósł się do minimalnej ustawowej stawki godzinowej wynoszącej w tym roku 31,40 zł. Zapomniał jednak dodać (bo zakładam, że w ogóle o tym wie), iż owa minimalna stawka godzinowa powstała przez podzielenie minimalnej płacy brutto osoby zatrudnionej na umowę o pracę przez przeciętną liczbę godzin pracy w miesiącu. Można by zatem sądzić, że owa pięciokrotność stawki godzinowej dla lekarza będzie oznaczała stawkę godzinową dla lekarza zatrudnionego na umowę o pracę. Tego jednak pan premier nie sprecyzował, a sprawa jest ważna bo ogromna większość dyżurów pełniona jest w ramach umów cywilno–prawnych tzw. kontraktów.
Jeżeli stawka 157 zł odnosi się do dyżuru pełnionego w ramach umowy o pracę, to – de facto – jest to stawka niewiele wyższa, lub nawet niższa niż stawka godzinowa za dyżur wyprowadzona z minimalnej ustawowej płacy lekarza specjalisty. Przypomnę wynosi ona 1,45 „średniej krajowej” za ub. rok, czyli obecnie 12 900 zlotych. Stawka godzinowa od tej kwoty wynosi 80,7 złotych. Dla większości lekarzy jest ona jednak większa, bo trzeba dodać tzw. dodatek stażowy, a lekarz specjalista pracuje zwykle już od 10-15-20 lat. Zatem faktyczna MINIMALNA wg ustawy stawka godzinowa dla lekarza specjalisty wynosi obecnie najczęściej od ok 88 do ok 97 złotych. Trzeba jednak wiedzieć (czy pan premier Morawiecki o tym wie?), że dyżury to praca w godzinach nadliczbowych i przysługuje za nie – do wynagrodzenia podstawowego za czas pracy – dodatek 50% w dni powszednie oraz 100 % (od stawki godzinowej wynikającej z pensji zasadniczej) za dni świąteczne i nocne. Zatem obecnie MINIMALNA godzinowa stawka dyżurowa dla lekarza specjalisty, zatrudnionego na umowę o pracę wynosi od ok 128 – 137 zł w dnie powszednie do 169-177 zł (w zależności od stażu pracy) w godzinach nocnych, oraz w niedziele i święta. Widać zatem wyraźnie, że Pan premier Morawiecki proponuje de facto STAWKĘ MAKSYMALNĄ NIŻSZĄ NIŻ STAWKA MINIMALNA.
Jeszcze gorzej wypada to w przypadku, gdyby owe 157 zl/ godzinę oznaczało stawkę za dyżur pełniony w ramach tzw. kontraktu (co jest najczęściej). Oznaczałoby to, że koszt pracodawcy dla tak pomyślanej STAWKI MAKSYMALNEJ jest taki sam, jaki ponosiłby pracodawca zatrudniając lekarza na umowę o pracę za stawkę godzinową = ok 127 złotych. (koszt pracodawcy to ok. 1,23 stawki brutto dla pracownika) .Jeśli by zatem lekarz dyżurujący na kontrakcie wg MAKSYMALNEJ STAWKI GODZINOWEJ proponowanej przez pana Morawieckiego chciał odłożyć na ZUS kwotę taką, jaką od tej samej stawki kosztów pracodawcy będzie miał odłożony pracownik – lekarz taki dostanie dużo mniejsze wynagrodzenie „do kieszeni” niż gdyby pracował jako pracownik na stawce ustawowego, obowiązującego obecnie minimum.
Pan premier Morawiecki zaproponował zatem – ni mniej, ni więcej tylko obniżenie minimalnego ustawowego wynagrodzenia lekarzy – w odniesieniu do dyżurów. (czyli obniżenie wskaźnika 1,45 średniej krajowej)
O czym cała ta sprawa świadczy:
Pan Premier Morawiecki nie ma zupełnie pojęcia jak funkcjonują szpitale, na jakich zasadach pracują lekarze w szpitalach, jak dyżurują, nie wie dlaczego lekarze dyżurują na kontraktach, nic nie wie o ograniczeniu czasu pracy, nie wie chyba nawet jakie jest ustawowe minimum pensji lekarza zatrudnionego na umowę o pracę, chociaż to za rządow jego partii tę ustawę wprowadzono. Dodatkowo charakterystyczny jest sposób potraktowania podmiotów całego tego problemuczyli lekarzy: potraktował ich w sposób przedmiotowy, niegodny tego aby cokolwiek z nimi skonsultować, zapytać o opinię, dowiedzieć się o ich pracy. Potraktowal z góry, niejakojak wrogów publicznych, których trzeba ustawowo ograniczyć, bo bez tego będą stanowili zagrożenie dla społeczeństwa i państwa.
Nie jest to – niestety – sposób traktowania problemów ochrony zdrowia i lekarzy odosobniony wśród polityków, Przeciwnie – jest to sposób typowy dla – praktycznie – wszystkich ugrupowań. Ogolnopolski Związek Zawodowy Lekarzy przez niemal 30 lat zgłaszał różne konstruktywne propozycje – tak w zakresie funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia jako całości, jak i problematyki zatrudnienia lekarzy – czasu pracy, wynagrodzenia, pracy „na wyłączność” , dyżurowania (np. propozycje zawarcia układu zbiorowego pracy dla lekarzy) itp. Itd. Wszystkie nasze propozycje były ignorowane, niezależnie czy rządził PiS, PO, SLD. Nic dziwnego, że traktowani jako wrogowie publiczni lekarze – ci zwyczajni, nie działacze takiej czy innej organizacji, zaczęli korzystać z tego bałaganu stworzonego przez nieudolnych polityków i wykorzystywać możliwości jakie ci politycy przez swoją pychę i nieudolność stworzyli.
Krzysztof Bukiel 19 czerwca 2026 r.

