Lublin, wrzesień 2026 r.
LEKARZE BEZ WALIZKI
170 tys. kontra 12,9 tys. złotych brutto za miesiąc.
KARA ZA BYCIE W PORZĄDKU
Informacja prasowa
W jednym z największych lubelskich szpitali najlepiej zarabiający lekarz na kontrakcie może otrzymać w pół roku ponad 900 tys. zł. Lekarz zatrudniony na etacie ma średnio 12,9 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego brutto. Dyrekcja właśnie nie przedłużyła dodatków 3 tys. zł brutto, dla zatrudnionych na umowy o pracę. OZZL pyta: Czy lekarz pracujący na etacie jest gorszym lekarzem?
943,9 tys. zł w pół roku zarobił pierwszy z dziesięciu najlepiej opłacanych lekarzy wykazanych przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie w pierwszym półroczu 2026 r. Drugi otrzymał prawie 879 tys. zł, trzeci ponad 724 tys. zł. Najniższa kwota wśród tej dziesiątki wyniosła 621,5 tys. zł za sześć miesięcy.
Takie liczby robią wrażenie i opinia publiczna ma prawo o nich wiedzieć. Ale jest druga liczba, o której mówi się znacznie rzadziej – mówi Grażyna Cebula Kubat przewodnicząca Zarządu Krajowego OZZL
12 911,67 zł brutto wynosiło w lipcu 2026 r., czyli po podwyżkach, średnie wynagrodzenie zasadnicze lekarza zatrudnionego na umowie o pracę w USK nr 4 w Lublinie. Jeśli doliczymy do tego premie i dodatki mediana dla lekarzy zatrudnionych na umowach o pracę wynosi 17,3 tys. zł brutto. Dla porównania: mediana dla wszystkich pielęgniarek niezależnie od grupy zaszeregowania wynosiło 15,4 zł brutto.
Stawki te nie uwzględniają dyżurów, które są dla chętnych medyków dodatkową pracą. Dane szpitala pokazują stawki za dyżury lekarzy zatrudnionych na umowie o pracę na poziomie około 181 zł/h w 2026 roku. Tu warto dodać, że nie wszyscy lekarze dyżurują. Osoby posiadające małe dzieci i osoby starsze nie są w stanie brać nocnych dyżurów.
Według danych przekazanych OZZL przez USK nr 4, na 31 lipca 2026 r. w szpitalu zatrudnionych było: 324 lekarzy na umowie o pracę oraz 242 lekarzy na kontraktach (łącznie: 566 lekarzy).
Lekarz specjalista z 30 letnim stażem pracy pokazuje przelew ze swoją pensją szpitalną. Jest unikalnym specjalistą w swojej nie najlepiej wycenionej dziedzinie. Kwota wynosi 7,4 tys za cały etat. Do tego w szpitalu takim jak ten liczba pacjentów jest zwykle wyższa niż ilość zwykłych miejsc. Potrzebujący pacjenci leżą nawet na korytarzach, są obciążeni, wielochorobowi, wymagają szczególnej opieki – dodaje przewodnicząca OZZL.
OZZL nie chce zamiatać pod dywan rekordowych kontraktów. Przeciwnie. Jeżeli lekarz otrzymuje ze środków publicznych setki tysięcy złotych, opinia publiczna powinna wiedzieć, ile i na jakich zasadach je otrzymuje. Ale dokładnie tak samo opinia publiczna powinna wiedzieć, ile zarabia lekarz, który nie ma rekordowego kontraktu. USK 4 w Lublinie to żywy obraz tego, że w tym samym szpitalu mamy lekarzy, których wynagrodzenie zasadnicze wynosi około 12–13 tys. zł brutto. I jednych, i drugich nazywamy po prostu „lekarzami”.
Lekarz, który pracuje na etacie i bierze odpowiedzialność za ciągłość funkcjonowania szpitala i nie ma lepiej wycenianej (wcale nie znaczy, że trudniejszej) specjalizacji zarabia w Polsce najmniej i dostaje największy hejt medialny, bo jest zwykle bardziej dostępny dla pacjentów.
I tu dochodzimy do sedna.
W szpitalu właśnie wygasły dodatki do pensji dla lekarzy zatrudnionych na umowie o pracę w wysokości 3 tys. zł. Zracjonalizowanie pensji dla 10 najlepiej zarabiających lekarzy da oszczędności, które pozwolą sfinansować dodatek dla 233 lekarzy. Czy naprawdę rekordowe kontrakty kilkunastu osób mają być argumentem za odebraniem 3 tys. zł lekarzom pracującym na etatach?
To jest pytanie, na które powinni odpowiedzieć zarządzający ochroną zdrowia.
OZZL zabiega od lat zabiega o wyznaczenie benchmarku wynagrodzeń na poziomie 3 średnich krajowych i sprawdzania co się dzieje, gdy są ona znacznie niższe i wyższe niż ta kwota.
Nie każdy lekarz jeździ z jednej placówki do drugiej. Są lekarze, którzy rano przychodzą do swojego szpitala, pracują na oddziale, zostają na dyżurze, wracają następnego dnia i znów są tam, gdzie są ich pacjenci. Nie mają walizki. Mają dyżur. Nie mają kilku kontraktów. Mają jeden wiodący szpital. Nie widzą na koncie setek tysięcy złotych za pół roku. Lepiej widzą za to pacjentów, których trzeba przyjąć, operować, znieczulić, zdiagnozować i leczyć. A dostaje hejt milionerski, bo zwykle jest bardziej dostępny.
Lekarze USK 4 w Lublinie chcą przede wszystkim jasnych zasad niezależnie, kiedy i w jakim kształcie wejdą zapowiadane ustawy. Każdy pracownik ma prawo wiedzieć jakie obowiązują zasady zwierania umów i premiowania.
Nie karzcie lekarzy za to, że wybrali etat i nie są biznesowo operatywni.
