OZZL: Doszliśmy do ściany. Jedyna droga stąd prowadzi do dzikiej prywatyzacji systemu ochrony zdrowia!
Deficyt NFZ sięgający dziesiątek miliardów złotych, ograniczenia wynikające z reguły wydatkowej, kolejne pomysły księgowe na ograniczenie świadczeń zamiast ich racjonalizacji, szczucie na medyków, straszenia pacjentów, a co za tym idzie postępujące wypychanie pacjentów do sektora prywatnego sprawiają, że system ochrony zdrowia wchodzi w fazę niekontrolowanej, „dzikiej” prywatyzacji. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy ostrzega, że bez decyzji strategicznych dalsza degradacja publicznej opieki zdrowotnej jest nieunikniona.
System ochrony zdrowia w Polsce znalazł się w stanie głębokiej nierównowagi finansowej i organizacyjnej. Narastająca luka finansowa, pogłębiające się zadłużenie podmiotów leczniczych oraz rozwiązywanie problemów systematycznym ograniczaniem dostępności świadczeń nie są już przejściowym kryzysem, lecz trwałą cechą obecnego systemu. W 2026 roku niedobór środków w Narodowym Funduszu Zdrowia ma sięgnąć około 23 mld zł, przy jednoczesnej luce, która według prognoz może wzrosnąć do 90 mld zł w perspektywie najbliższych lat. System publiczny utracił nie tylko zdolność do finansowania świadczeń na poziomie odpowiadającym rzeczywistym potrzebom zdrowotnym społeczeństwa, ale i do racjonalnych dla pacjentów reform.
Przykładem są decyzje dotyczące obniżenia finansowania badań diagnostycznych wykonywanych ponad limity kontraktowe, w tym badań obrazowych i endoskopowych. W praktyce oznacza to instytucjonalne ograniczanie diagnostyki, a więc fundamentu współczesnej medycyny. Jak wskazuje przewodnicząca OZZL, Grażyna Cebula-Kubat: „Nie można porządkować finansów NFZ poprzez ograniczanie dostępu do podstawowych badań diagnostycznych. Lekarz, który nie ma możliwości potwierdzenia rozpoznania, działa w warunkach ryzyka, a pacjent zostaje pozbawiony szansy na odpowiednio wczesne wykrycie choroby i leczenie. I wbrew słowom wiceminister to „udrożnienie drogi dla pacjentów onkologicznych” może się jednocześnie okazać zabraniem szansy pacjentom, u których nowotwór mógłby zostać wykryty właśnie podczas tego badania”.
Jednocześnie jak dowiadujemy się z mediów „od bieżącego roku system ochrony zdrowia został w pełni objęty stabilizującą regułą wydatkową, co w praktyce oznacza radykalne ograniczenie możliwości zwiększania nakładów publicznych na zdrowie. W konsekwencji Narodowy Fundusz Zdrowia przestaje być instytucją, którą można doraźnie zasilać dodatkowymi środkami z budżetu”.
W tych warunkach zamiast reform mających na celu naprawić patologie systemu publicznego- dochodzi do bezrefleksyjnych cieć, a co za tym idzie, wypychania pacjentów do sektora prywatnego. Ogólnopolski Związek Zawody Lekarzy zadaje pytanie: „Czy jest to efekt świadomej polityki państwa, czy konsekwencja niewydolności systemu publicznego do jakiego doprowadziły kolejne ekipy o różnym zabarwieniu politycznym?” Wydłużające się kolejki, ograniczenia w diagnostyce i malejąca dostępność świadczeń powodują, że pacjenci coraz częściej zmuszeni są finansować leczenie z własnych środków. Powstaje w ten sposób równoległy system ochrony zdrowia, który funkcjonuje poza realną kontrolą płatnika publicznego i poza zasadą równego dostępu do świadczeń. Jest to proces, który należy nazwać wprost: niekontrolowana, „dzika” prywatyzacja.
Sytuacja ta prowadzi do degradacji warunków wykonywania zawodu lekarza. Ograniczenia diagnostyczne, presja ekonomiczna oraz przerzucanie odpowiedzialności za niedobory systemowe na personel medyczny tworzą środowisko pracy obarczone rosnącym ryzykiem klinicznym i prawnym. Lekarz pozbawiony realnych narzędzi diagnostycznych nie jest w stanie prowadzić leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną, co uderza zarówno w bezpieczeństwo pacjenta, jak i w podstawy wykonywania zawodu medyka.
Wprowadzenie reguły wydatkowej oznacza, że Polska osiągnęła granicę dalszego zadłużania systemu ochrony zdrowia bez naruszenia stabilności finansów publicznych. Innymi słowy – doszliśmy do ściany. W tej sytuacji brak jednoznacznej strategii państwa dotyczącej przyszłości działania i finansowania ochrony zdrowia należy uznać za poważne zaniechanie. Nie wystarczą już działania doraźne ani przesunięcia budżetowe. Konieczne jest przedstawienie spójnego, wieloletniego planu, który odpowie na fundamentalne pytania o zakres świadczeń gwarantowanych, źródła ich finansowania oraz rolę sektora prywatnego. Planu, który przestanie dzielić środowisko medycznie przez nierówności płacowe, marginalizując lekarzy zatrudnionych na umowę o pracę.
Skala kryzysu przekroczyła poziom, na którym możliwe jest dalsze odkładanie reform.
Zarząd Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy stoi na stanowisku, że dalsze tolerowanie obecnego stanu oznacza świadomą rezygnację z publicznego systemu ochrony zdrowia w kształcie zapewniającym równy dostęp do leczenia. Bez głębokiej, przemyślanej reformy, która jednocześnie zabezpieczy interes pacjentów i stworzy bezpieczne warunki pracy lekarzy, polska publiczna ochrona zdrowia będzie ulegała dalszej erozji. Proces ten już się rozpoczął i będzie postępował, jeśli nie zostanie zatrzymany decyzjami o charakterze strategicznym. A może tak ma po prostu być?
Dziś zmierzamy w stronę „dzikiej” prywatyzacji ochrony zdrowia. To nie jest scenariusz hipotetyczny, lecz rzeczywistość, która dzieje się na naszych oczach. Czas się obudzić.

