2 stycznia 2026

Ustawa podwyżkowa – ale dla kogo?

OZZL podsumowuje 2025 rok w ochronie zdrowia

Rok 2025 w ochronie zdrowia upłynął pod znakiem „płac medyków” i „dziury w budżecie NFZ”. Rząd mówił o dobrostanie pacjenta, Ministerstwo Zdrowia o trudnej sytuacji finansowej, a opinia publiczna po raz kolejny usłyszała o „dobrze zarabiających lekarzach”.

Tymczasem liczby pokazują zupełnie inny obraz: niskich różnic płacowych w zawodach medycznych, systemowego zniechęcania lekarzy do pracy na etacie oraz „wolnej amerykanki” organizacyjnej, która nie zostawia przestrzeni ani na leczenie, ani na bezpieczeństwo pacjentów. Dla przypomnienia: od 1 lipca 2025 r. lekarz specjalista zatrudniony na umowie o pracę, na jednym etacie, w jednym publicznym podmiocie leczniczym, zarabia 11 863,49 zł brutto, czyli 8 379 zł netto miesięcznie. To wynagrodzenie po 6 latach trudnych studiów, 13 miesiącach stażu i t 6 latach specjalizacji – przy pełnej odpowiedzialności zawodowej i karnej za zdrowie i życie pacjentów.

Minimalne wynagrodzenie pielęgniarek i innych zawodów medycznych wynosi obecnie 10 554,42 zł brutto. Różnica między lekarzem specjalistą, a innymi grupami zawodowymi jest więc symboliczna. Ustawa, która miała porządkować system wynagrodzeń, w praktyce niemal zrównała płace lekarzy specjalistów z innymi grupami zawodowymi, pomijając różnice w czasie kształcenia, zakresie odpowiedzialności i ryzyku zawodowym. Jeszcze bardziej jaskrawy jest przykład lekarzy stażystów – od 1 lipca 2025 r. ich wynagrodzenie wynosi 7 772,63 zł, czyli mniej niż inne zawody medyczne z grup 5. i 6. W efekcie młody lekarz, rozpoczynający pracę w systemie publicznym, znajduje się na dole tabeli płac – poniżej personelu, bez którego system nie mógłby funkcjonować, ale który nie ponosi odpowiedzialności lekarskiej.

Patologią jest również fakt, że lekarze specjaliści zatrudnieni na etacie zarabiają mniej niż rezydenci po drugim roku szkolenia w specjalizacjach deficytowych. To sytuacja absurdalna
i deprymująca – pokazująca, że system nie premiuje doświadczenia, kompetencji ani odpowiedzialności. Nic więc dziwnego, że tylko ok. 25% lekarzy pracuje dziś na umowie o pracę, a trzy czwarte jest zatrudniona na umowach cywilno-prawnych. Etat w publicznej ochronie zdrowia przestał być atrakcyjny – finansowo i organizacyjnie. Zamiast stabilizacji oferuje niską płacę, nadmiar obowiązków i brak realnych warunków do bezpiecznego leczenia pacjentów. Jak podkreśla przewodnicząca Zarządu Krajowego OZZL, Grażyna Cebula-Kubat:

„Minister Zdrowia mówi, że lekarze powinni pracować na etacie i w jednym miejscu, bo to bezpieczniejsze dla pacjenta i gwarancja jakości opieki. My się z tym zgadzamy. Ale nie da się budować bezpieczeństwa pacjentów na etatach, które są finansowo nieadekwatne i organizacyjnie niewydolne. Bezpieczny lekarz to bezpieczny pacjent – to nie slogan, tylko fakt.”

Chaos organizacyjny zamiast warunków do leczenia

Rok 2025 pokazał, że problemem ochrony zdrowia nie są wyłącznie wynagrodzenia, ale warunki pracy: brak norm zatrudnienia, nadmiar biurokracji, niewłaściwa organizacja dyżurów, niedobór personelu i brak wsparcia administracyjnego. Lekarze pracują w systemie „wolnej amerykanki”, gdzie grafiki ratuje się doraźnie, często kosztem zdrowia personelu i bezpieczeństwa pacjentów. OZZL od lat wskazuje, że bez odciążenia lekarzy z obowiązków biurokratycznych, bez asystentów medycznych i nowoczesnych narzędzi organizacyjnych nie da się zatrzymać lekarzy w systemie publicznym i poprawić jakości leczenia pacjentów – niezależnie od wysokości wynagrodzeń.

Jesień 2025: propozycje Ministerstwa Zdrowia i kryzys dialogu

Punktem zapalnym była jesień 2025 r. W październiku, bez wcześniejszych zapowiedzi, Ministerstwo Zdrowia przedstawiło, podczas posiedzenia Prezydium Zespołu Trójstronnego, propozycje zmian w wynagrodzeniach, w tym CAP-y dla lekarzy kontraktowych oraz próby silniejszego związania ich z placówkami. Przy standardowym czasie pracy 37 godzin i 55 minut tygodniowo maksymalne wynagrodzenia miały wynosić 36 480 zł, a w niektórych przypadkach 48 tys. zł miesięcznie. Propozycje te spotkały się z ostrym sprzeciwem środowiska lekarskiego. Po medialnej burzy resort częściowo się wycofał, ale zaufanie zostało poważnie nadwyrężone.

Stanowisko OZZL w sprawie wynagrodzeń

OZZL podkreśla, że lekarzy nie można traktować jak kosztu systemu. Rzeczywistą przyczyną kryzysu w ochronie zdrowia są systemowe zaniedbania: niedoszacowane i niespójne wyceny świadczeń, brak cyfryzacji, niedobory kadrowe, chaos organizacyjny i brak długofalowych reform. „To nie lekarze stworzyli te ramy. To system był źle projektowany i zarządzany. Próba przerzucenia odpowiedzialności na lekarzy jest nieuczciwa i odwraca uwagę od prawdziwych problemów – niskiego PKB (jedno z ostatnich miejsc w UE), wadliwych wycen, niedoszacowanych ryczałtów i braku strategii.” – mówi Grażyna Cebula-Kubat

Co postuluje OZZL: naprawa fundamentów, nie pozory reform

OZZL wskazuje, że wyjście z kryzysu wymaga naprawy fundamentów systemu, a nie administracyjnego ograniczenia płac i postuluje:

  • rzetelną analizę potrzeb zdrowotnych w województwach i stworzenie map świadczeń zdrowotnych,
  • urealnienie wycen świadczeń i zwiększenie finansowania ochrony zdrowia do minimum 8% PKB,
  • wprowadzenie norm zatrudnienia, odciążenie lekarzy z biurokracji poprzez rozwój roli asystenta medycznego, lepszą organizację pracy i cyfryzację,
  • reformę systemu ubezpieczeń zdrowotnych,
  • zapewnienie godnych warunków pracy i płacy, promowanie etatu przy adekwatnym wynagrodzeniu i bezpiecznych warunkach pracy,
  • inwestycje w nowoczesny sprzęt diagnostyczny i infrastrukturę placówek,
  • wprowadzenie innowacyjnych programów informatycznych.

OZZL sprzeciwia się przerzucaniu odpowiedzialności za kryzys na lekarzy.  Wynagrodzenia zgodne z posiadanymi kwalifikacjami i umiejętnościami nabywanymi w trakcie rozwoju zawodowego oraz bezpieczne warunki pracy to inwestycja w kadry medyczne – bez niej nie da się zapewnić pacjentom bezpieczeństwa i leczenia zgodnie z najnowszymi osiągnięciami wiedzy medycznej.

Rok 2025 nie był rokiem reformy, lecz ostrzeżeń. Pytanie, czy 2026 przyniesie realną strategię, czy tylko kolejne doraźne działania, które jeszcze bardziej zniechęcą lekarzy do pracy w publicznej ochronie zdrowia, pozostaje otwarte.