Zarząd Krajowy OZZL zaleca aby we wszystkich regionach OZZL, po odbyciu Krajowego Zjazdu Delegatów OZZL, zostały przeprowadzone nadzwyczajne zjazdy regionalne związku, poświęcone wyłącznie ocenie przygotowań do planowanego strajku lekarzy OZZL w roku 2007, zgodnie z przyjętym harmonogramem.

 

Z uwzględnieniem decyzji VIII Krajowego Zjazdu Delegatów OZZL

 

PYTANIA,
na które odpowiada Program Racjonalnego Systemu Opieki Zdrowotnej

 

1.Cele projektowanego systemu opieki zdrowotnej.

 

  • Jakie są cele systemu opieki zdrowotnej (na przykład maksymalna taniość świadczeń zdrowotnych, bezpłatny dostęp do świadczeń dla wszystkich obywateli, wydolność systemu - bezpieczeństwo zdrowotne obywateli, brak kolejek, szarej strefy, korupcji)?
  • Czy jest możliwe aby system opieki zdrowotnej był wydolny, bez kolejek, szarej strefy, korupcji?

2. Sposób finansowania służby zdrowia - jako całości .

Czy wszyscy obywatele powinni być "ubezpieczeni"? Czy wprowadzić dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne? Czy finansowanie świadczeń ze środków publicznych?
Jeżeli finansowanie ze środków publicznych - czy wprowadzać składkę osobistą czy finansowanie z budżetu, a może finansowanie z budżetu w postaci "bonu zdrowotnego" (określona kwota pieniędzy przypadająca na świadczenia zdrowotnej dla jednego obywatela w ciągu jednego roku) ?
Czy możliwa i czy potrzebna jest konkurencja między płatnikami w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego? Czy potrzebny jest mechanizm wyrównawczy między tymi firmami i jakie powinny być główne kryteria tego wyrównania ?
Kto powinien ustalać wysokość składki ( bonu) ?
Czy firmy realizujące powszechne ubezpieczeni zdrowotne powinny mieć prawo zmiany wysokości składki?
Jak zapewnić elastyczność ("otwartość") finansowania służby zdrowia przy stałej wysokości składki (bonu, odsetka PKB przeznaczonego na służbę zdrowia) ? Czy elastyczność ta jest potrzebna?
Jaki sposób finansowania świadczeń zdrowotnych jest lepszy - na zasadzie "świadczeń rzeczowych" czy "zwrocie kosztów" ?
Czy medycyna ratunkowa powinna być finansowana odrębnie od pozostałych świadczeń, bezpośrednio z budżetu państwa?

 

3.Finansowanie poszczególnych świadczeniodawców i organizacja udzielania świadczeń zdrowotnych.

Czy świadczeniodawcy powinni być finansowani za udzielone świadczenia, czy ryczałtowo - w formie rocznych budżetów?
Czy powinno być równouprawnienie świadczeniodawców w dostępie do środków publicznych przeznaczonych na świadczenia zdrowotne? Czy pacjenci powinni mieć wolny wybór świadczeniodawcy?
Czy powinien istnieć "konkurs ofert" czy inny sposób "wejścia" na rynek świadczeń zdrowotnych refundowanych ze środków publicznych? Jeżeli inny sposób - jaki?
Czy każdy świadczeniodawca powinien otrzymywać tę samą kwotę refundacji ze środków publicznych za to samo ( tak samo zdefiniowane) świadczenie ? Czy ustalona kwota refundacji powinna obowiązywać wszystkich ubezpieczycieli i odnosić się do całego kraju, czy powinna obowiązywać zasada, że każda firma określa swoją kwotę refundacji i tę kwotę płaci wszystkim swoim świadczeniodawcom? Jakie są zalety i wady obu rozwiązań?
Kto powinien ustalać kwoty refundacji i na jakich zasadach?
Czy możliwa jest konkurencja między firmami realizującymi powszechne "ubezpieczenie" zdrowotne (dysponującymi środkami publicznymi ze "składki" lub "bonu zdrowotnego") - jeżeli firmy te nie mogą różnicować składki i są zobowiązane do refundacji tej samej kwoty za to samo świadczenie ? Czym konkurowałyby takie firmy?
Czy jest potrzebne i czy jest możliwe zrezygnowanie z limitowania świadczeń zdrowotnych refundowanych ze środków publicznych ( powszechnego "ubezpieczenia" zdrowotnego)?
Jakie mechanizmy mogą zastąpić limitowanie świadczeń ?
Czy potrzebne i czy możliwe jest istnienie bezpośrednich dopłat pacjentów do niektórych świadczeń zdrowotnych? Czy takie dopłaty naruszają konstytucyjną zasadę równego dostępu do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych?
Kto powinien ustalać zakres i wielkość współpłacenia? Czy powinny istnieć mechanizmy osłonowe - jakie, dla kogo?
Czy świadczeniodawcy powinni mieć prawo ustalania cen wyższych niż kwota refundacji z powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego (kwotę powyżej refundacji opłacałby pacjent lub jego ubezpieczenie dodatkowe) ? Czy takie rozwiązanie narusza konstytucyjną zasadę równego dostępu do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych?
Czy istnieje niebezpieczeństwo nieuzasadnionego podnoszenia cen przez świadczniodawców powyżej kwoty refundacji ze środków publicznych? Jakie mechanizmy można wprowadzić aby zapobiec temu niebezpieczeństwu?
Kto powinien ustalać standardy: postępowania medycznego, kosztów, wyposażenia zakładów opieki zdrowotnej, wymagań odnośnie personelu itp. ?
Czy potrzebe są dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne ? Od czego takie ubezpieczenia powinny ubezpieczać?
Co oznacza pojęcie "koszyk świadczeń gwarantowanych" ze środków publicznych, czy jest to spis świadczeń bezpłatnych?
Jaka powinna być wielkość środków publicznych, przeznaczonych na świadczenia zdrowotne?
Czy zakłady opieki zdrowotnej powinny funkcjonować jak przedsiębiorstwa rynkowe?

„Służba Zdrowia” Nr 76-79/2006, 9 października 2006
(tekst bez skrótów redakcyjnych)

Ryszard Kijak
Troglodyci w Taplarach

Czy zwykły polski lekarz może zarabiać miesięcznie 3 tysiące euro, pracując w swoim zawodzie, nie musząc w ogóle znać języka obcego, i nie rozstając się z bliższą czy dalszą rodziną, a nawet ze wszystkimi swoimi przyjaciółmi i wrogami?
Lekarzom z niektórych województw wydaje się to niemożliwe. Wydaje się im, że takie zarobki można osiągnąć jedynie w którymś z krajów zachodnich, co wiąże się właśnie z jakimś cholernym językiem obcym i emigracją.

Eldorado
Bzdura. Takie eldorado istnieje, i nie trzeba go szukać daleko. Nie trzeba nawet opuszczać ojczyzny. Wystarczy tylko pojechać sobie do Olsztyna, i znaleźć tam zajęcie np. w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym. Albo w Dziecięcym.
Jak twierdzi mój przyjaciel z tamtych stron, w olsztyńskim szpitalu wojewódzkim na etatach pracuje zaledwie dwudziestu kilku lekarzy. Przeważnie są to ordynatorzy oddziałów, którzy lojalność w stosunku do dyrekcji mają zmotywowaną odpowiednimi dodatkami funkcyjnymi. Reszta to kontraktowcy. Zarabiają brutto po kilkanaście tysięcy zł miesięcznie. Raz więcej, raz mniej, ale i tak im się opłaca.
Podobnie w tamtejszym wojewódzkim szpitalu dziecięcym. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku dr Tadek Politewicz założył tam firmę, w której zatrudnili się chirurdzy dziecięcy, i od tej pory wykonują oni zabiegi na rachunek własny. A jeśli potrzeba zoperować dziecko powiedzmy w Działdowie, to dziecięcy chirurg uda się również tam, i zrobi zabieg na miejscu. Matka dziecka zadowolona, bo nie musi załatwiać dziecku miejsca w olsztyńskim szpitalu a sobie pokoju w hotelu, dyrekcja z Działdowa zadowolona, bo nie musi utrzymywać pracownika cały miesiąc, chirurg zadowolony, bo dostaje konkretną kasę. Wszyscy zadowoleni.

Taplary
Czy tak jest wszędzie? Niestety, nie. Na przykład na Podlasiu. Tu jest zadupie, ciemnota, zacofanie, troglodyci, epoka kamienia łupanego i rżnięcie owsa sierpem. Jednym słowem – Taplary ze słynnej „Konopielki” Edwarda Redlińskiego. Tu nic nie jest proste. Wszystko jest krzywe, jak w górach. Nic się nie da zrobić normalnie i od razu. Nawet taki głupi „regon” dla Zarządu Regionu Podlaskiego OZZL trzeba było załatwiać w białostockim urzędzie statystycznym trzy lata (!), podczas kiedy w innych regionach kraju trwa to najwyżej dwa tygodnie. Nie mówiąc o lotnisku, czy dziurach w asfalcie.
Kontrakty w Taplarach!? Jeśli w ogóle, to tylko dyżurowe. I to – maksymalnie – jedynie w cenie kosztów danego stanowiska pracy. Czyli za taką stawkę, jaką szpital i tak wydaje na pracownika. I ani grosza więcej. A co dopiero mówić o kontraktach całościowych, z rozliczaniem według procedur! Dyrektorzy są przerażeni, boją się tego, bo a nuż jakiś organ (choćby i założycielski) capnie ich za zbyteczne nowatorstwo. Lekarze też są przerażeni, gdyż boją się zarobić legalnie dziesięć czy dwanaście tysięcy. W głowach im się po prostu nie mieści taka ekstrawagancja. Istne Taplary.
Forma kontraktów całościowych istnieje na Podlasiu jedynie w nielicznych, ściśle limitowanych przypadkach, takich jak np. kardiochirurgia w szpitalu klinicznym. Ale w roku ubiegłym dyrekcja SPSK, gdzie akurat pracuję, zrobiła wyłom i niespodziewanie postanowiła rozszerzyć grono „pełnych” kontraktowców. Myszami doświadczalnymi zostali – jak zwykle – anestezjolodzy.
Eksperyment ten zszokował mnie trzy razy. Pierwszy raz – gdy okazało się, jak mizerne jest zainteresowanie lekarzy kontraktami całościowymi. W sumie bowiem, na dwudziestu paru „uprawnionych”, umowę podpisało tylko… trzech, w tym – ja. Po raz drugi przeżyłem szok, kiedy na moim koncie bankowym pojawił się pierwszy przelew ze szpitala, he, he. Trzeci szok nastąpił po trzech miesiącach, gdy eksperyment został nagle zakończony (powodów łatwo się domyślić) i gdy musiałem, blacha, wrócić na etat…

Obstrukcja i polucja
A że w Olsztynie można tak cały czas? No to co z tego? Przecież tam jest Zachód! Przynajmniej – w stosunku do Podlasia i Białorusi. Tam pewnie obowiązuje inne prawo, pewnie działają inne przepisy. Może ich publicznych zoz-ów nie objęła „ustawa 203”? Może ich szpitale się nie zadłużyły, bo NFZ płaci im po rzeczywistych kosztach? Może ich Fundusz spełnia wszystkie zachcianki?
Nie to, co w Taplarach (czytaj: na Podlasiu). Tu – ciągle pod górkę, i wiatr zawsze w oczy… I przez to są tu najgorsze zarobki lekarskie w kraju. Jeśli chodzi na przykład o starszych asystentów, to najwyższą średnią wysokość wynagrodzenia osiągają oni w woj. mazowieckim: 2.756,- zł, a najniższa średnia jest w woj. podlaskim: 1.649,- zł. Asystenci najlepiej zarabiają w woj. warmińsko-mazurskim: 2.084,- zł, najgorzej – znów w podlaskim: 1.499,- zł. Młodsi asystenci – to samo. Najlepiej mają w woj. mazowieckim: 1.843,- zł, a najgorzej – a jakże, w podlaskim: 1.231,- zł. Są to najnowsze dane, zebrane przez Ministerstwo Zdrowia.
Tak samo, Podlasie jest w głębokim tyle, jeśli chodzi o wynagrodzenia w szpitalach klinicznych. Dla porównania: starszy asystent w SP Szpitalu Klinicznym Nr 2 Pomorskiej AM w Szczecinie otrzymuje średnio 3.367,- zł, a w SP SK w Białymstoku – 2.250,- zł. Asystent w szczecińskim szpitalu klinicznym dostaje 2.683,- zł, a w białostockim – 1.800,- zł. To o czym my mówimy? Wstyd i hańba, obstrukcja i polucja. I nikt się nie buntuje!?

Emancypacja
Aby upowszechnić warunki wynagradzania lekarzy, jakie obowiązują w niektórych szpitalach olsztyńskich czy szczecińskich, Zarząd Krajowy OZZL zaplanował odpowiednią strategię. Przede wszystkim – rozbudowę struktur związkowych: zapisywanie nowych członków i zakładanie oddziałów tam, gdzie ich jeszcze nie ma.
Organizację zakładową OZZL warto mieć u siebie choćby dlatego, że 30-procentowe podwyżki dyrekcje muszą uzgodnić ze związkami zawodowymi. Jeśli w zakładzie brak OZZL, to nie będzie komu upomnieć się o lekarzy. W porę zorientowali się w tej sytuacji lekarze ze szpitali w Sejnach czy w Bielsku Podlaskim i odświeżyli swoje struktury związkowe. W ich ślady powinny pójść inne zoz-y, w których działalność OZZL osłabła, lub nie było jej wcale.
Następnym etapem, wg planów OZZL, będzie wejście lekarzy w spór zbiorowy w każdym publicznym zakładzie opieki zdrowotnej. W województwie podlaskim takie spory zostały już wszczęte w 10 szpitalach publicznych na 23 istniejące. Proponowane postulaty OZZL, to: minimalne wynagrodzenie etatowe dla stażystów 175 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (wg GUS), dla lekarzy bez specjalizacji (np. rezydentów) 200 proc., dla lekarza z I0 250 proc., a dla specjalisty 300 proc. Ponadto – odpowiednie przeszacowanie stawek kontraktów, uznanie czasu dyżuru medycznego za czas pracy i przestrzeganie prawa UE w sprawie maksymalnego czasu pracy, oraz wprowadzenie płatnego 14-dniowego urlopu szkoleniowego rocznie.
W wyniku niezrealizowania przez pracodawców tych postulatów, trzeba będzie przystąpić do ogólnopolskiego strajku lekarzy. Akcja ta powinna objąć jednocześnie kilkaset szpitali w kraju.
Równolegle, do końca stycznia przyszłego roku wszyscy lekarze powinni zarejestrować indywidualne praktyki. W lutym prywatne praktyki lekarzy danego oddziału podpisałyby między sobą umowę o współpracy i powołałyby przedstawicielstwa szpitalne lekarzy prywatnie praktykujących. Następnie lekarze zwolniliby się z pracy etatowej i jednocześnie zaoferowaliby podjęcie udzielania świadczeń w ramach praktyk prywatnych, przedstawiając swoje cenniki.
Po szacunek i po satysfakcjonujące wynagrodzenie polscy lekarze nie muszą wyjeżdżać na Zachód. Mogą je wywalczyć tutaj, na miejscu. Jest to tylko kwestia determinacji. Ile jej jest na Podlasiu i w innych zacofanych województwach? To się niebawem okaże.

 

 

PYTANIE

 

1. Jakie mogą być konsekwencje dla pracownika – lekarza, porzucającego pracę (to znaczy rezygnującego z pracy bez zachowania okresu wypowiedzenia);
1a. Czy traci on bezwzględnie takie uprawnienia jak „wysługa lat”, długość urlopu wypoczynkowego, albo inne – jakie ? .

Krzysztof Bukiel – przewodniczący ZK OZZL
Bydgoszcz dnia 15 września 2006 r.

 

ODPOWIEDŹ


W odpowiedzi na pytania dotyczące odpowiedzialności pracownika - lekarza (porzucającego pracę) rezygnującego z pracy bez zachowania okresu wypowiedzenia uprzejmie wyjaśniam, że w takim przypadku może wchodzić w grę:

1. Odpowiedzialność za ewentualnie wyrządzoną pracodawcy szkodę, o ile oczywiście ona wystąpi i pracodawca wykaże jej związek przyczynowy z natychmiastową rezygnacją lekarza z pracy oraz wykaże wysokość szkody.

2. W drastycznych przypadkach - odpowiedzialność karna za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, bądź za nieudzielenie pomocy człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym powyższymi konsekwencjami.

3. Ewentualna utrata uprawnień lub ciągłości do nabycia tych uprawnień związanych ze stosunkiem u następnego pracodawcy, jak : nagroda jubileuszowa, odprawa emerytalna (rentowa), dodatek za wysługę lat, w związku z tym, że ustalenie okresów uprawniających do tych świadczeń są regulowane przepisami o wynagradzaniu obowiązującymi u danego pracodawcy (układami zbiorowymi pracy, regulaminami wynagradzania). Zatem mogą być wyłączone okresy zatrudnienia zakończone "porzuceniem pracy".

Natomiast do nabycia i wymiaru urlopu wlicza się poprzednie okresy zatrudnienia bez względu na sposób ustania stosunku pracy.

Z wyrazami szacunku

Jacek Marczak
Radca prawny

 

Zbyt długi tydzień pracy lekarzy - Rzeczpospolita 26.09.2006 r. nr 225 - tutaj

Zmuszani do dyżurów wbrew prawu - Gazeta Prawna 19.09.2006 r. nr 182 (1800)- tutaj

Unijny ombudsman w sprawie czasu pracy lekarzy - Medycyna Praktyczna on line 20.09.2006 r. - pobierz pobierz

Lekarze pracują za dużo - Medycyna Praktyczna on line 8.09.2006 r. - pobierz pobierz

Fiasko unijnych rozmów o czasie pracy - Gazeta Wyborcza 1 .06.2006 r. - tutaj

Czy czas pełnienia dyżuru wlicza się do czasu pracy - Gazeta Prawna 14. – 16. 11. 2003 r. - pobierz pobierz



 



 

Bądź na bieżąco

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco.

i icon

Zarzad krajowy OZZL

ul. Gdańska 27, 85-005 Bydgoszcz

mail icon

+48 52 372 08 83

ozzl@ozzl.org.pl