Wiekoformatowy banner z wizerunkiem ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego opatrzony hasłem „Polaku, przez ich działania nie będzie miał kto Cię leczyć w Twoim szpitalu i przychodni” miał zawisnąć w centrum Warszawy. Nie zawiśnie, bo właściciele powierzchni reklamowej boją się potencjalnych problemów ze strony urzędów kontrolujących.
Prawda o aktualnej sytuacji w ochronie zdrowia nie ma szansy przebić się do szerszej świadomości.
"Choć OZZL negocjował wynajęcie powierzchni reklamowej od kilu tygodni, a jej właściciele wiedzieli, że chodzi o ważny społecznie przekaz dla pacjentów, w ostatniej chwili wycofali się z wynajmu. Usłyszeliśmy, że nie chcą mieć problemów ze strony urzędów kontrolujących, jakie mieli wcześniej przy okazji publikacji innych treści, które nie podobały się rządowi.
Choć nasz baner nie niesie treści niezgodnych z prawem, właściciele powierzchni reklamowych wolą dmuchać na zimne. Dla nas świadczy to nie tylko o postępującym ograniczaniu wolności słowa przez władzę, ale o tym, że nie chce ona słyszeć, że jej działania tylko pogrążają i tak już znajdującą się w zapaści ochronę zdrowia" - mówi ….
Pisząc o tym, że minister zdrowia, premier oraz przewodniczący partii rządzącej swoimi działaniami spowodują, że za chwilę nie będzie miał kto leczyć w państwowej ochronie zdrowia, chcieliśmy podkreślić powagę sytuacji, w jakiej za chwilę mogą znaleźć się pacjenci. - Przed pandemią lekarze pracowali na kilku etatach, bo taki był model ich pracy. Nawet się nie zastawiali biegnąc ze szpitala do przychodni bo nie było czasu na zastanowienie. Po prostu nie było komu wziąć dyżuru, więc się go brało. Po pandemii wszyscy, również my, lekarze, nie chcemy pracować na kilku etatach, łatając dziury kadrowe. Tym bardziej że nie uwzględnia się postulatów środowiska lekarskiego, a minimalne wynagrodzenie dla lekarza w państwowej ochronie zdrowia rząd ustawowo podnosi o zaledwie 19 złotych miesięcznie. Dochodzi do tego nadmierna liberalizacja przepisów nostryfikacyjnych dla medyków z dyplomem spoza UE, brak szacunku do lekarzy, permanentny brak pieniędzy na leczenie i bałagan organizacyjny w placówkach ochrony zdrowia. Chcemy leczyć zgodnie z zasadami a nie pod refundację. Wszystko to przyspiesza decyzję o przejściu lekarzy do systemu prywatnego i wyjeździe za granicę.
Lekarze wyjeżdżają nie tylko za godnymi warunkami płacy i pracy, ale w poszukiwaniu szacunku, którego nie dostaną od polskich rządzących.
Od początku lipca czytamy o kolejnych zamykanych oddziałach szpitalnych czy całych szpitalach. Ich pacjenci jako pierwsi doświadczają tego, co za kilka miesięcy może stać się codziennością w całym kraju – widoku opustoszałych sal chorych, nieczynnych przychodni, niedziałających bloków operacyjnych.
OZZL zamierza mówić o tym głośno, nawet jeśli nie może tego robić z banerów w wielkich miastach „Polaku, przez takie działania nie będzie miał kto Cię leczyć w Twoim szpitalu i przychodni”.
MZ billboard final v3 1

Lekarz zarabia w szpitalu 13 000 zł?  

Tak, bo z braku personelu musi pracować na kilku etatach.  

  

Podpisana 17 czerwca przez Prezydenta nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych przewiduje podwyżkę dla lekarza specjalisty z wieloletnim stażem w wysokości 19 zł. O tyle wzrośnie zagwarantowana jeszcze przez poprzedniego Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego pensja 6 750 zł (wkrótce 6 769 zł).   

 

Dlaczego osoby z dyplomem lekarza, często kilkoma tytułami specjalisty i wieloma latami doświadczenia w ratowaniu ludzkiego zdrowia i życia, muszą pogodzić się z najniższym wzrostem wskaźnika wynagrodzeń (liczonym w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce za rok poprzedni) spośród wszystkich zawodów medycznych (wzrost z 1,27 do 1,31, czyli o 4 punkty procentowe albo o 3 procent). Odpowiedź, jaką OZZL usłyszał od przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, wydaje się nieprawdopodobna. Jednak ją usłyszeliśmy: „Ponieważ zarabiają za dużo”.   

Niestety, założenia, jakie przyjęto za podstawę wyliczenia, są błędne. Ministerstwo Zdrowia wzięło pod uwagę zarobki z uwzględnieniem dyżurów medycznych, na które lekarze godzą się, żeby zapewnić w szpitalu całodobową opiekę nad pacjentami.   

Lekarze są jedyną objętą ustawą grupą zawodową, w stosunku do której resort zastosował wyliczenie uwzględniające nie tylko wynagrodzenie zasadnicze, ale również dyżury medyczne. Ministerstwo błędnie przyjęło, że dyżury są częścią etatu i pieniądze za nie można wliczać w miesięczną pensję lekarza. Stąd już tylko krok dzieli od uznania, że każdy specjalista pracujący w szpitalu publicznym zarabia średnio 13 000 zł.   

Otóż nie! Te 13 000 zł to pieniądze okupione ogromnym wysiłkiem ponad 300 godzin pracy miesięcznie, często kosztem własnego zdrowia i życia prywatnego, w tym rodzinnego.  

„Pracuję tyle godzin, bo mam odpowiedzialność za pacjentów. Mam świadomość, że stoją w długich kolejkach i potrzebują pomocy. Dlatego zgadzam się na kolejną godzinę pracy, ale naprawdę wolałabym pracować normalnie. Wracać do domu i nie zasypiać przy kolacji, o ile mam okazję być o tej porze w domu” – mówi doktor Małgorzata Zatke, ginekolog z długoletnim stażem, członek Zarządu Krajowego OZZL. 

Lekarze biorą dyżury nie z chciwości, a głównie z poczucia obowiązku wobec pacjentów. Gdyby ich nie wzięli, pacjenci zostaliby pozbawieni opieki, a oddział, a może i szpital, trzeba by było zamknąć, co zresztą dzieje się już w wielu placówkach w Polsce. 

„Ta polityka doprowadzi do tego, że w publicznej ochronie zdrowia nie będzie miał kto leczyć, bo na dłuższą metę nikt nie wytrzyma takiego trybu pracy” – dodaje doktor Zatke. 

Apelujemy do rządzących o niewprowadzanie w błąd opinii publicznej, realne ustalanie wynagrodzeń i niemarginalizowanie roli lekarzy, którzy są podstawą systemu ochrony zdrowia. Lekarzy, bez których, podobnie jak bez pozostałych członków personelu medycznego, skuteczna terapia nie jest możliwa.   

Czy naprawdę w ten sposób Polski Rząd chce podziękować lekarzom za ponad rok wyrzeczeń i ofiarnej pracy w walce z pandemią? Najpierw nie przyznając im należnych dodatków covidowych, a teraz „wynagradzając” żenującą podwyżką?   

OZZL ostrzega: takie traktowanie lekarzy doprowadzi do ich wyjazdu z kraju i przejścia do pracy w prywatnej ochronie zdrowia, co odbije się przede wszystkim na sytuacji polskich chorych. A później – co może istotniejsze dla rządzących – przyniesie partii rządzącej znaczący spadek popularności. 

Bądź na bieżąco

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco.

i icon

Zarzad krajowy OZZL

ul. Gdańska 27, 85-005 Bydgoszcz

mail icon

+48 52 372 08 83

ozzl@ozzl.org.pl