Drogie Koleżanki Drodzy Koledzy

Niczym grzyby po deszczu powstają nowe wydziały lekarskie. Dyskusja w środowisku aktualnie ukierunkowuje się na jakość kształcenia czy spełnianie formalnych wymagań takich dyplomów. Mnie zainteresował jednak aspekt nie jakościowy ale ilościowy. Czy te zmiany sprawią, że lekarzy przestanie brakować w kraju? Jakie jest rzeczywiste zapotrzebowanie teraz? W jakim tempie będzie ono rosnąć? (zastanawiać się "czy" będzie rosnąć nie ma sensu, sprawa wiadoma). W mediach widzimy przerzucanie się liczbami bezwzględnymi "Limit 10.000 studentów osiągnięty", "To za dużo!" "To za mało!" itd... Nikt jednak nie zadaje sobie pytania, czy 10.000 to dużo na skalę kraju wielkości Polski? Czy niedobory czasem nie są już tak duże, a myśmy się do nich przyzwyczaili? Może przestaliśmy dążyć do odpowiednich standardów? Czy te 10 tysięcy to na pewno 10 tysięcy? 

Postanowiłem chociaż w przybliżeniu odpowiedzieć sobie na to pytanie. Sięgnąłem więc do danych publikowanych w różnych miejscach (rozporządzenia MZ dotyczące limitów, zestawienia NIL, wywiady, wypowiedzi). Zaznaczam, że zestawienie nie dotyczy lekarzy-dentystów. Zaczynajmy:

WEDŁUG GUS 31 grudnia 2020 roku (uwzględniam dane GUS, nie OECD)
Liczba lekarzy i lekarek cyt. "pracujących bezpośrednio z pacjentem" (nie zostało wyjaśnione co to za kryterium ale wydaje się rodzajem korekty względem niepracujących) wynosiła 126 100. W przeliczeniu na liczbę osób wówczas mieszkających w Polsce dawało to 3.29 lekarza na 1000 osób. Żeby podnieść wskaźnik ów o jeden, musiałoby nagle pojawić się ok. 38 tysięcy lekarzy i zostać dodanych do aktualnie pracujących, bez zastępowania starszych. 
  
Jeżeli chodzi o starszych to aż 8,1% to osoby w wieku powyżej 71 lat! Daje to 10,3 tysięcy osób które mogą w każdej chwili przejść na emeryturę, zachorować na chorobę uniemożliwiającą pracę lub po prostu umrzeć. GUS publikuje przedział wiekowy dla 60-69 lat. W tej kategorii wiekowej mamy niemalże 20% środowiska, czyli 25,1 tysięcy osób. Arbitralnie dzieląc na pół (przez co zbliżając się do magicznej granicy 65 lat) daje nam to 12.5 tysiąca osób. Aby więc zredukować niedobory kadrowe oraz umożliwić starszym kolegom odejść na emeryturę potrzebujemy lekką ręką szacując 60 tysięcy lekarzy. Proporcjonalnie rzecz ujmując, powinno nagle pojawić się dodatkowe 30% aktualnie pracujących lekarzy. 

Postanowiłem też spojrzeć w rozporządzenia MZ wydawane w sierpniu/wrześniu dotyczące limitów przyjęć na studia lekarskie w następujących po sobie jesiennych naborach. Zaznaczam, że są to limity. Nie wiem, czy zostały w pełni wypełnione. Myślę, że można tak zakładać, każdy student opłaca się uczelni. Natomiast czy 100% z nich zakończyło studia - możemy mieć pewność że nie. Załóżmy hipotetycznie że tak się dzieje, że 100% kończy studia, nie wyjeżdża, zdaje LEK i podejmuje się pracy w kraju. Dane przedstawiłem w tabeli. Uwzględnia one sumę miejsc wieczorowych i dziennych w języku polskim odłączoną od puli miejsc w języku angielskim. 

1.jpg

Chciałbym więc zwrócić uwagę na kilka rzeczy:

1) 10 tysięcy limitu przyjęć obecne w narracji rządowej to fikcja. ok. 25% z nich to studia w języku angielskim. Jeszcze nie spotkałem się z takim zuchem który po opłaceniu studiów i otrzymaniu dyplomu postanowił w Polsce żyć i pracować.   

2) Pomiędzy latami 2014-2022 miał miejsce wzrost limitu przyjęć, tj. z 4000 o ok. 3500 do ok. 7.5 tysiąca osób. W 2022 roku pracę zaczął rocznik z 2015, zwiększony o ponad 600 osób względem poprzedniego. Za 3 lata będzie kończyć staż rocznik w którym kończyło studia tyle samo osób co w 1987 roku, czyli ok 6000. Jest to ciekawy punkt odniesienia. Od tego też roku sytuacja powinna "zacząć przypominać" tamte czasy pod względem kadrowym. Czy wszystko sprawnie wtedy działało? Wystarczy spytać starsze pokolenie. Czy pracy było więcej albo mniej? Warto porównać piramidy demograficzne, odpowiedź nasuwa się sama

2

3) W 2022 r. samorząd lekarski przyznał 2079 PWZ lekarzom cudzoziemcom.

4) Według GUS pod koniec 2020 mieliśmy w Polsce 898 szpitali ogólnych i 208 szpitali jednego dnia, co daje 69 placówek szpitalnych na województwo (16) lub 3,6 szpitala na powiat (380 bez względu na charakter ziemski lub grodzki). Dodajmy do tego istniejącą w tym samym czasie opiekę ambulatoryjną realizującą kontrakt z NFZ (mieszając ze sobą specjalistyczną i POZ, nie liczymy przyjmujących prywatnie). Wtedy też mieliśmy w kraju 21.500 przychodni czyli 1343 na województwo lub 57 na powiat. Przez ostatnie 8 lat, ilość studiujących rosła średnio o 455 co roku. Daje to wzrost o 28 lekarza/lekarki więcej co roku na województwo, lub wzrost o 1,2 lekarza na powiat. Oszacujmy do tego liczbę ludności: W 2020 w Polsce mieszkało ok. 38 268 tys. osób. Na województwo daje to średnio 2 miliony 391 tys. osób lub ok. 100 tys na powiat. 


Tworząc taką oto konstrukcję myślowo-statystyczną: 

W 100 tysięcznym powiecie w którym są 3 jednostki szpitalne (przykładami popierającymi ten szacunek są Kalisz czy Chorzów) i 57 poradni (czyli 1754 osób na placówkę - przepisy dla POZ mówią o max. 2750/poradnia, ale w tych 57 są też specjalistyczne) będzie pojawiać się o jednego lekarza co roku więcej niż dotychczas przez najbliższe 7 lat. Tworzy to ciąg arytmetyczny: w drugim roku dwóch lekarzy więcej, w trzecim - trzech. Dodając kolejne lata do siebie, w 7 roku konsekwentnego zwiększania limitu (2030), mamy w powiecie o 28 młodych lekarzy więcej z czego 3 jest świeżo upieczonymi specjalistami a 7 jest tuż po stażu. Przypomnijmy, że już teraz (nie za 7 lat), w tym hipotetycznym powiecie 26 lekarzy jest w wieku powyżej 71 lat. Patrząc na proporcje wiekowe, środowisko się do tej pory starzało, zastępowalność "nie nadążała". Czy dzisiejsi 70 latkowie będą pracować następnych 7? Będą np. operować? Myślę że nie, dlatego widzimy zamykania oddziałów właśnie w "Polsce powiatowej". 

Czy takie tempo pojawiania się nowych lekarzy kompensuje:

1) Aktualnie istniejące niedobory kadrowe widoczne poprzez zamykanie kolejnych oddziałów? Według szacunków aktualny niedobór lekarzy wynosi 40-70 tysięcy osób. 

2) Starzenie się społeczeństwa, w tym lekarskiego (8% czyli 10 tys. jest w wieku powyżej 70 lat), w 2050 roku 40% społeczeństwa kraju będzie seniorami

3) Nierównomierną dysproporcję wewnątrz kraju - lekarze nie są jak ciecz równomiernie wypełniająca naczynie. Młodzi lekarze (a ich będzie coraz więcej) preferują osiedlać się w dużych miastach. 

4) ... raczej też unikają specjalizacji zabiegowych - wielu z nich woli specjalizacje "poradniane", jako bezpieczniejsze, mniej stresujące i lepiej płatne. 

5) Rezygnowanie i odpadanie ze studiów tzw. "dropout rate" - w tym szacunku przyjęto zerowy.
5) Czy tempo nadawania PWZ obcokrajowcom skompensuje powyższe?

Dziękuję za zapoznanie się z powyższym przedstawieniem. Jeżeli znaleźliście Państwo jakieś wady metodologiczne, poproszę o uwagi. Mam nadzieję, że jakieś są i po korekcie stanie się ona korzystniejsza dla kraju. Ponieważ patrząc na na powyższe wartości ciężko być optymistą.

Pozdrawiam 
JC

Źródła:

Raport GUS z końca 2020:
https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/zdrowie/zdrowie/zasoby-kadrowe-w-wybranych-zawodach-medycznych-na-podstawie-zrodel-administracyjnych-w-latach-2019-2020,28,1.html

Wyszukiwanie rozporządzeń MZ:
https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/search.xsp?status=A&title=w+sprawie%20limitu%20przyj%C4%99%C4%87

 

Zestawienia z rejestru NIL
https://nil.org.pl/rejestry/centralny-rejestr-lekarzy/informacje-statystyczne


List Prezesa NRL mówiący o przyznanych PWZ obcokrajowcom:
https://nil.org.pl/aktualnosci/7151-podsumowanie-2022-roku

Piramida demograficzna GUS:
https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/ludnosc-piramida/

Ile szpitali pod koniec 2020
https://www.medexpress.pl/gus-ogromne-tapniecie-liczby-hospitalizacji-w-2020-roku/83673#:~:text=W%20Polsce%20na%20koniec%202020,%2C%20o%207%2C6%20proc.

Ile poradni pod koniec 2020
https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/zdrowie/zdrowie/ambulatoryjna-opieka-zdrowotna-w-2020-roku,13,5.html

 

Ile ludzi w 2020

https://forsal.pl/gospodarka/demografia/artykuly/8153768,gus-ile-wynosila-liczba-ludnosci-polski-w-2020-roku-gus-podal-najnowsze-dane.html#:~:text=Liczba%20ludno%C5%9Bci%20Polski%20w%20ko%C5%84cu,G%C5%82%C3%B3wny%20Urz%C4%85d%20Statystyczny%20(GUS).

 

Podział administracyjny w 2022

https://stat.gov.pl/statystyka-regionalna/jednostki-terytorialne/podzial-administracyjny-polski/#:~:text=16%20wojew%C3%B3dztw%2C,Warszawy).

Ile ludzi na POZ
https://www.mp.pl/pytania/pediatria/chapter/B25.QA.21.1.29.

 

Ile będzie seniorów:
https://poznan.tvp.pl/65113695/tempo-zmian-jest-zatrwazajace#:~:text=Z%20danych%20zaprezentowanych%20podczas%20konferencji,z%2038%20do%2042%20lat.

Porozumienie Organizacji Lekarskich zwraca się do Parlamentarzystów ws. rządowego projektu o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta:
(...) regulacje i mechanizmy zawarte w rządowym projekcie nie przełożą się na realną poprawę jakości i bezpieczeństwa. Proponowane przepisy nie są odpowiedzią na potrzeby pacjentów dotyczące stworzenia skutecznego systemu kompensacji szkód medycznych. Projekt nie uwzględnia postulatów środowisk medycznych związanych z bezpieczeństwem wykonywania zawodu.
W ramach Porozumienia Organizacji Lekarskich współpracę wznowiły: Naczelna Izba Lekarska, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, Porozumienie Zielonogórskie, SKALPEL-Porozumienie Chirurgów oraz Porozumienie Rezydentów.

 

Strona 1

Strona 2

Strona 3

W ostatnich dniach w mediach pojawiły się doniesienia na temat problemów ze stwierdzeniem zgonu. Pierwsza sprawa miała miejsce w Bydgoszczy, gdzie martwy człowiek, prawdopodobnie osoba bezdomna, leżał przez kilka godzin przy placu zabaw w bydgoskim Parku im. Kochanowskiego. Druga rozegrała się w Katowicach, gdzie martwy mężczyzna leżał na dworcu przez ponad 7 godzin na dworcu. W obu przypadkach policjanci nie mogli znaleźć lekarza, który oficjalnie potwierdziłby zgon.

 

„O tym problemie mówimy od co najmniej 10 lat. Obowiązujące dziś przepisy są przestarzałe i nie przystają do rzeczywistości” – podkreśla Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL).

 

Mowa o ustawie z 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych, której zapisy były wzorowane na rozwiązaniach przedwojennych. To bodajże jedyna ustawa, która nigdy nie była nowelizowana.
Według jej zapisów w przypadku śmierci akt zgonu powinien wystawiać lekarz, leczący w ostatniej chorobie, który przez ostatnie 30 dni zajmował się pacjentem. A co z przypadkami gdy nie można ustalić lekarza rodzinnego, do zgonu doszło poza zakładem opieki zdrowotnej bądź w przypadku śmierci, która nie nastąpiła w wyniku wypadku lub przestępstwa?
Na problem zwrócił uwagę m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, który sprawdzał, problem braku pozycji "stwierdzenie zgonu" w kontraktach zawieranych przez lekarzy z Narodowym Funduszem Zdrowia. NFZ twierdzi jednak, że procedura wystawiania wobec osoby zmarłej karty zgonu i związanego z tym stwierdzenia zgonu nie jest objęta przedmiotem regulacji ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, a w konsekwencji nie jest i nie może być wyszczególniona w zarządzeniach prezesa NFZ jako pozycja objęta finansowaniem przez Fundusz.

 

„To typowa kwadratura koła” – mówi wprost Cebula-Kubat. – „Lekarze POZ odmawiają udziału w oględzinach zwłok a w konsekwencji stwierdzenia zgonu i trudno im się dziwić, bo są obciążeni innymi pacjentami i obowiązkami. Dlatego od dawna postulujemy, by powołać instytucję koronera”.

 

Także Związek Powiatów Polskich od kilkunastu lat apeluje o zmianę przepisów. Ich ostatnią propozycją jest, aby osoby stwierdzające zgon otrzymywały wynagrodzenie w wysokości 100 zł za wystawienie aktu zgonu.

Taki zapis znalazł się w projekcie ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Rząd chce go przyjąć do końca 2022 roku, a nowa ustawa wejść w życie 1 czerwca 2023 roku. Mówi ona o konieczności powołania koronera - wyspecjalizowanego lekarza do stwierdzania zgonu w sytuacjach mniej typowych, jak w przypadku znalezienia ciała w miejscu publicznym.
Według założeń koronerzy będą zatrudniani przez wojewodów w zależności od potrzeb w danym regionie. Mają być dostępni 24 godziny na dobę. Wzywać ich będą mogły ich określone służby, jak policja, a także lekarze rodzinni, np. gdyby mieli problemy ze wskazaniem przyczyny zgonu pacjenta w domu.

 

 

 

 

Uchwały przyjęte przez XVI Krajowego Zjazdu Delegatów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

 

Coraz mniej lekarzy chce pracować w publicznej ochronie zdrowia.

Raport OZZL. Jak zmienia się rynek pracy lekarzy? Lekarz jako pracownik 2020 – 2022

Już ponad 60% lekarzy pracuje w maksymalnie dwóch miejscach, chociaż jednocześnie są coraz mniej chętni do pracy w wielu miejscach – to wnioski z badania ankietowego przeprowadzonego przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL). To już kolejna fala badania dotyczącego pracy lekarzy w publicznym i prywatnym sektorze – pierwsza została przeprowadzona w lutym 2020 roku. Co się zmieniło przez te dwa lata?

Porównując dane z roku 2020 i 2022 spadła liczba lekarzy pracujących w więcej niż 4-5 miejscach jednocześnie. 27 proc. z nich ma jedno miejsce pracy, 35 proc. pracuje jednocześnie w dwóch miejscach, a 25 proc. aż w trzech. Lekarze są coraz mniej chętni do pracy w wielu miejscach. Jednocześnie w porównaniu z poprzednim badaniem, lekarze coraz mniej czasu przeznaczają na pracę w publicznej ochronie zdrowia.

Lekarze chcą pracować mniej, mieć też swoje życie prywatne a w pracy możliwość większego skupienia się na pacjencie. Lekarze chcę traktować pacjenta po partnersku, chcą bardziej jakościowego i bezpiecznego dla pacjenta i lekarza procesu leczenia” – mówi Grażyna Cebula-Kubat przewodnicząca Zarządu Krajowego OZZL.

W badaniu sprawdzono jakie są atuty pracy w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia. Wśród atutów, dla których lekarze wybierają pracę w publicznym sektorze ochrony zdrowia (czyli tym opłacanym przez NFZ) badani wymieniają: możliwość lepszej opieki nad pacjentem (41 proc. odpowiedzi) i możliwość rozwoju zawodowego (50 proc. wskazań). Na przestrzeni dwóch lat większość atutów pracy w ochronie zdrowia straciła na zaznaczeniu. Na pracę w prywatnych placówkach zdrowotnych decydują się głównie ze względu na wysokość zarobków – ten atut wskazało aż 80 proc. badanych. Kolejnym atutem jest lepsza – zdaniem lekarzy – organizacja pracy (56 proc. odpowiedzi) oraz stosunek do pracowników (38%). W prywatnej ochronie zdrowia zyskuje możliwość leczenia, stosunek do pracownika i rozwój zawodowy.

Lekarze pytani o powody łączenia pracy prywatnej z publiczną ochroną zdrowia odpowiadali, że jest to: „Zabezpieczenie w razie rezygnacji z pracy w szpitalu”, Więcej czasu dla pacjenta, możliwość nawiązania lepszego kontaktu w gabinecie prywatnym”. Najwięcej badanych wymieniło jako główny powód czynnik biznesowy: „Umowa o pracę daje stabilne zatrudnienie i świadczenia, a prywatna praktyka lepsze wynagrodzenie”.

Warto podkreślić, że ankietowani pytani o to jaka kwota netto byłaby dla ciebie satysfakcjonująca w przypadku pracy w publicznej ochronie zdrowia w przeważającej większości (45 proc. odpowiedzi) wskazywali na 15-20 tys. zł. I wysokość ta nie zmieniła się od poprzedniego badania, mimo rosnącej inflacji, drożyzny itp.

„Praca w sektorze publicznym staje się dla lekarza coraz mniej atrakcyjna. Zniechęca organizacja pracy i stosunek do pracowników oraz kontekst wynagrodzenia jakie lekarz może uzyskać na rynku prywatnym” – komentuje Anna Gołębicka, ekonomistka ekspert komunikacji i zarządzania współpracująca z OZZL.

W badaniu 2020 wzięło udział 2030 a w 2022 roku 1789 lekarzy. Badanie wykonano w formie ankiety internetowej poprzez portal Medycyna Praktyczna.

 

Wyniki badania do pobrania - tutaj

Bądź na bieżąco

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco.

i icon

Zarzad krajowy OZZL

ul. Gdańska 27, 85-005 Bydgoszcz

mail icon

+48 52 372 08 83

ozzl@ozzl.org.pl