Minister Religa płakał.
Treść listu, jaki otrzymał przewodniczący Regionu Śląskiego OZZL od Piotra Gościniewicza, Przewodniczącego Wydziałowego Samorządu Studenckiego w Zabrzu Śląskiej Akademii Medycznej dotyczący udziału studentów w manifestacji w Warszawie 10 maja.
Szanowny Panie Przewodniczący,
Jako student 4 roku Wydziału Lekarskiego w Zabrzu Śląskiej Akademii Medycznej oraz działacz samorządowy czułem się w obowiązku pojechać do Warszawy, aby w środę 10 maja wspólnie z Białym Personelem
(w przenośni i dosłownie. -wszyscy uczestnicy ubrani przecież byli w białe fartuchy),zaznaczyć naszą obecność, niezadowolenie, rozgoryczenie wreszcie..
Wyjazd nasz był możliwy tylko dzięki ogromnej pomocy Pana Przewodniczącego Zarządu Regionu Śląskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Pana Macieja Niwińskiego, który zaoferował studentom mojej uczelni(Śląskiej Akademii Medycznej), autokar wraz z kierowcą..
Chętnych do wyjazdu nie brakowało. W ciągu dosłownie kilku godzin lista uczestników spośród studentów zapełniła się, a studenci byli reprezentantami dwóch spośród naszych Wydziałów Lekarskich: Katowic-Ligoty oraz Zabrza. Ja wziąłem odpowiedzialność za autokar oraz za opiekę nad studentami.
Wszystko zaczęło się pod siedzibą Śląskiej Izby Lekarskiej. Zjawiliśmy się ok 7.oo-tam też czekała na nas telewizja, fotoreporterzy.
Kilka wypowiedzi do kamer, zdenerwowanie, próbna prezentacja przygotowanych przez nas transparentów..
Do Warszawy dojechaliśmy przed godz. 12.oo. Pochód ruszył..
Najpierw pod sejm. Straszny upał. Ulice Warszawy były pełne Nas-Demonstrantów... jak to dziwnie brzmi..
Wszyscy w białym fartuchu, w ręce plakat, transparent, na twarzy determinacja.
Pod sejmem kilka chwil na prezentację transparentów, niezadowolenia z obecnej sytuacji w służbie zdrowia poprzez wykrzykiwane hasła..
a wśród nich:
-we want to work in Poland!
-Boże chroń królową-ona płaci więcej!
-chcemy zostać w kraju! itd..
Jednak kulminacją demonstracji było dotarcie pod pałac Prezesa Rady Ministrów.
Po kilkudziesięciu minutach skandowania i oczekiwania w niepewności w drzwiach pojawił się pan premier Marcinkiewicz i minister Religa..
Padło kilka słów... nic konkretnego. jak zwykle zresztą..
Ale chcę opowiedzieć co spotkało nas w tamtym momencie.
Nagle, spontanicznie gdy zaczęliśmy wykrzykiwać:
ZABRZE POZDRAWIA!!
Na te słowa pan minister Religa wyszedł ze szpaleru dziennikarzy i ochrony, podszedł do nas. Do naszej grupy, wyraźnie poruszony usłyszanym hasłem-pozdrowieniem.
Podszedł, uścisnął dłoń kilku osób stojących zaraz obok mnie, teraz moja kolej.
Jako szef grupy i reprezentant Samorządu Studenckiego ŚAM czułem się w obowiązku powiedzenia kilku słów.
Przedstawiłem się, czasu nie było dużo. W tej jednej chwili pan minister zatrzymał się na chwilkę. popatrzył na nas. Uścisk dłoni trwał kilka sekund..
Po przedstawieniu się wypowiedziałem kilka słów prosząc o pomoc. o wsparcie naszych starań..
Na twarzy pana ministra Religi zamiast uśmiechu pojawiło się zmartwienie, może zatroskanie, bezsilność..
Ale było cos jeszcze. w oczach pojawiło się zaczerwienienie i łzy. i choć pan minister otarł je ręką, my którzy staliśmy najbliżej nie mogliśmy ich nie zauważyć..
Od tamtej chwili zastanawiam się jakie łzy to były..
Bezradności, bezsilności. może czegoś więcej...
W drodze powrotnej cały czas myślałem o tym zdarzeniu..
Nad sytuacją w ochronie zdrowia w Polsce jak na razie można jedynie płakać..
Pojechaliśmy wszyscy do Warszawy aby to zmienić..
Demonstracja 10. maja uświadomiła nam że służba zdrowia w naszym kraju może i potrafi się zjednoczyć..
Wszyscy razem-lekarze, personel średni, studenci maszerowaliśmy ulicami stolicy chcąc jednego-dobra naszego i naszych pacjentów..
Za 2 lata- jak Bóg pozwoli - będę lekarzem i mam nadzieję że po zakończeniu studiów będę mógł pochwalić się tym że miałem minimalny udział w poprawie sytuacji w ochronie zdrowia. będę mógł powiedzieć-tak, byłem tam i pokazałem moje niezadowolenie.
Oby kiedyś doczekać lepszych czasów..
Piotr Gościniewicz
Przewodniczący Wydziałowego Samorządu Studenckiego w Zabrzu
Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach