O nas Sprawy organizacyjne Poczta do ZK OZZL Archiwum
Aktualności
Konferencje prasowe
Opinie prawne

Podczas urlopu można protestować!

Ryszard Kijak, 21 marca 2006 r.

Duże wzburzenie na internetowym forum dyskusyjnym „Gazety Prawnej” wywołał pogląd Bartłomieja Raczkowskiego („Podczas urlopu nie wolno strajkować”, „GP” nr 56 z 20 marca br.), iż przysługujący pracownikowi urlop na żądanie nie może być wykorzystany jako akcja protestacyjna.
„Jeżeli pracownik ma zamiar wykorzystać ten urlop w celu realizowania swojego ustawowego prawa do odpoczynku, wówczas może w każdym przypadku i bez żadnych ograniczeń składać żądanie o jego udzielenie (…). Jego prawo w tej kwestii mogłoby zostać ograniczone tylko w wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych przypadkach, np. gdyby pracownik chciał go nadużyć, tzn. skorzystać z formalnego uprawnienia w innym celu niż wypoczynek – w celu przeprowadzenia akcji strajkowej (…)” – twierdzi Raczkowski.
Otóż taka opinia nie ma żadnego pokrycia w przepisach prawa. Udzielenie 1-dniowego urlopu na żądanie nie jest uzależnione od deklaracji pracownika, iż przeznaczy on ten dzień na wypoczynek. Udzielenie takiego urlopu nie jest uzależnione zresztą od żadnej deklaracji (patrz: art. 1672 Kodeksu pracy). Wprawdzie „urlop wypoczynkowy – jak piszą w swoim Komentarzu do Kodeksu pracy J. Iwulski i W. Sanetra (Librata, Warszawa 2003, str. 528) – jest uprawnieniem pracownika do okresowego i odpłatnego zwolnienia od pracy, stanowiąc formę prawa pracownika do wypoczynku i służąc regeneracji jego sił”, ale – odnośnie urlopu na żądanie – autorzy zaznaczają (str. 554), iż „powinien być przeznaczony na wypoczynek (choć krótki czas i swoboda pracownika w żądaniu udzielenia wskazują na możliwość jego innego przeznaczenia)”.
Należy więc zwrócić uwagę, że urlop wypoczynkowy jest uprawnieniem i prawem pracownika, a obowiązkiem – jedynie w tym sensie, iż w zasadzie nie można z niego zrezygnować. Uprawnieniem, a nie obowiązkiem pracowniczym, jest więc wypoczynkowa forma urlopu. Trudno bowiem wyobrazić sobie, aby prawo było aż tak abstrakcyjne, by zabraniało pracownikowi spędzenia urlopu w inny sposób, niż wypoczynek. By zakazywało mu np. podjęcia pracy sezonowej, wykonania generalnych porządków lub remontu domu, udzielenia komuś pomocy, opieki nad chorym członkiem rodziny, czy załatwienia zaległych spraw w urzędach – a zajęć tych bynajmniej do wypoczynkowych zaliczyć się nie da.
Gdyby zastosować logikę B. Raczkowskiego, to pracownikowi, który w czasie urlopu wypoczynkowego wyremontował sobie mieszkanie, a na dodatek, w międzyczasie pojechał do Warszawy, aby pod Sejmem wziąć udział w manifestacji przeciwko np. brakowi troski władz o środowisko naturalne, należałoby zarzucić „rażące nadużycie prawa”, zaś pracownika ochrony zdrowia, który – aby odreagować stres związany ze skandalicznie niskimi zarobkami – wziął dzień urlopu na żądanie (nazwany przez Raczkowskiego zupełnie nie wiadomo dlaczego strajkiem) – trzeba by obwinić o ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, skutkujące dyscyplinarnym zwolnieniem z pracy.
Na szczęście, taki absurdalny precedens jeszcze się nie zdarzył i miejmy nadzieję, że nigdy się nie zdarzy.