O nas Sprawy organizacyjne Poczta do ZK OZZL Archiwum
Aktualności
Konferencje prasowe
Opinie prawne

Syty głodnemu ....
Artykuł opublikowany w Gazecie Lekarskiej – wrzesień 2003r.

Gdy po pamiętnych strajkach pielęgniarek, rząd Jerzego Buzka podpisał równie pamiętne porozumienie o podwyżkach „203” w SPZOZ- ach, z wielu stron, zwłaszcza od dyrektorów szpitali, dały się słyszeć głosy, że będzie to „gwóźdź do trumny” systemu opieki zdrowotnej w naszym kraju. Wszyscy, którzy doświadczają na co dzień jak wygląda finansowanie lecznictwa wiedzieli, że w „systemie” nie ma tylu pieniędzy aby zrealizować obiecane podwyżki. Nawet pielęgniarki, jakkolwiek oficjalnie zadowolone z osiągniętego porozumienia, chyba nie wierzyły, że otrzymają „wystrajkowane” kwoty bez dodatkowych „egzekucyjnych” działań.

Od tego powszechnego nastroju zwątpienia odbiegały wyraźnie optymistyczne wypowiedzi przedstawicieli rządzących, którzy zapewniali, że pieniądze w „systemie” są i tylko od gospodarności dyrektorów szpitali zależy, czy pracownicy służby zdrowia otrzymają należne im kwoty. Wtedy sądziłem, że jest to po prostu „dobra mina do złej gry” ludzi, którzy nie potrafili przyznać się do błędu. Trudno bowiem było przypuszczać, że ktokolwiek z – w miarę – inteligentnych i świadomych ludzi w Polsce może nie dostrzegać katastrofalnego stanu finansów polskiego lecznictwa.

Prawdopodobnie jednak się myliłem. „Ludzie władzy” chyba rzeczywiście nie orientują się, jaka jest sytuacja w polskiej służbie zdrowia i można ich nawet zrozumieć. Zgodnie bowiem z prawem korzystają oni z odrębnego, specjalnie dla nich utworzonego systemu opieki zdrowotnej, który funkcjonuje obok „normalnej” służby zdrowia. Gdy wprowadzono w Polsce kasy chorych, jednocześnie uczyniono niewielką poprawkę w ustawie z dnia 31 lipca 1981 roku – o wynagrodzeniach osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Wpisano do niej mianowicie art. 5a, który przewiduje, że tzw. VIP-om i ich rodzinom przysługują, obok świadczeń zdrowotnych finansowanych z powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, dodatkowe świadczenia, na które budżet państwa przeznaczy dodatkowe środki. Nie ma wątpliwości, że celem tego przepisu było ułatwienie dostępu do świadczeń zdrowotnych dla „naszych ukochanych przywódców” i ich rodzin w stosunku do pozostałych obywateli. Najdobitniej świadczy o tym porównanie kwot przeznaczonych na świadczenia w przeliczeniu na 1 osobę na rok. W przypadku ogółu obywateli jest to ok. 600 złotych, w przypadku osób uprzywilejowanych – ok. 1000 – 2000 złotych. W rzeczywistości ta dysproporcja jest jeszcze większa, jeśli uwzględnić fakt, że leki dla osób uprzywilejowanych finansowane są z powszechnego ubezpieczenia oraz to, że w kręgu osób uprzywilejowanych, osoby starsze (częściej korzystające ze świadczeń leczniczych) stanowią daleko mniejszy odsetek niż wśród ogółu społeczeństwa.

Nie ulega zatem wątpliwości, że istnieje w Polsce zaplanowana, prawnie usankcjonowana nierówność w dostępie obywateli do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. Tymczasem Konstytucja RP stwierdza jasno, w art. 68 ust. 2, że „obywatelom (...) władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”. Niezgodność z Konstytucją aż „bije po oczach”. Dlatego Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy w październiku 2002 roku wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem aby tę niezgodność Trybunał potwierdził i usunął z polskiego prawodawstwa przepis, który kompromituje cywilizowane państwo. Nie oznacza to oczywiście, że OZZL nie dostrzega potrzeby zapewnienia niektórym osobom w kraju szczególnych warunków udzielania świadczeń zdrowotnych. Jednak – ile może być takich osób – 2, może 3. Tymczasem omawiany przepis do uprzywilejowanych zalicza ok. 5 tysięcy ludzi. Rodzą się całkiem proste i uzasadnione pytania: Dlaczego żona wiceministra ma być zwolniona z kilkuletniego oczekiwania na wszczepienie sztucznego stawu, a żona nauczyciela nie? Dlaczego syn członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który ulegnie wypadkowi, może mieć pewność, że zostaną mu wykonane wszystkie potrzebne badania, a syn inżyniera – nie ? Dlaczego posłanka wymagająca operacji zaćmy otrzyma sztuczną soczewkę bezzwłocznie i bezpłatnie, a pielęgniarka będzie musiała czekać na nią parę lat lub zapłacić z własnej kieszeni? Trudno, w obywatelskim państwie prawnym, znaleźć uzasadnioną odpowiedź na powyższe pytania.

Obok aspektu moralnego tej sprawy, jest jeszcze aspekt praktyczny. Otóż tak się składa, że osoby, które decydują w Polsce o kondycji finansowej opieki zdrowotnej – czyli posłowie, senatorowie, członkowie rządu – należą właśnie do tych uprzywilejowanych, którzy nie doświadczają efektów swoich decyzji. Im rzeczywiście może się wydawać, że służba zdrowia w Polsce ma wszystko i na zawołanie, a jeśli narzekają dyrektorzy szpitali, pielęgniarki czy lekarze – to tylko dlatego, że marnotrawią te ogromne środki. Tak twierdził nasz ulubiony minister Balcerowicz, podobnie mówi obecny guru – Hausner. Może więc pierwszym krokiem do uzdrowienia sytuacji w polskim lecznictwie byłoby wykreślenie przepisu o specjalnej służbie zdrowia dla VIP-ów? Niestety, wspomniany wniosek OZZL do Trybunału Konstytucyjnego został odrzucony. Nie z powodów merytorycznych. Te nie były nawet rozpatrywane. Trybunał stwierdził jedynie, że przedmiot naszego wystąpienia nie leży w kompetencjach związku zawodowego, a zatem nie mieliśmy prawa z takim wnioskiem występować. Jestem przekonany, że na decyzję Trybunału nie wpłynął fakt, że sędziowie TK ( i ich rodziny) należą również do osób mających „bardziej równy” niż pozostali obywatele dostęp do opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Jest jeszcze szansa, że sprawa stanie jednak przed Trybunałem. W ostatnich dniach wysłałem w imieniu Zarządu Krajowego OZZL list do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą aby On wystąpił do TK z podobnym do naszego wnioskiem. Co prawda Rzecznik należy również do owego grona osób uprzywilejowanych, jednak nie sądzę aby mogło to mieć jakieś znaczenie.

Krzysztof Bukiel – przewodniczący Zarządu Krajowego OZZL,

Stargard Szczeciński 13 sierpnia 2003r.