O nas Sprawy organizacyjne Poczta do ZK OZZL Archiwum
Aktualności
Konferencje prasowe
Opinie prawne
Publicystyka


Redakcja BIP

Dyżur medyczny – niekoniecznie na śmietnik
RYSZARD KIJAK

Okazuje się, że przy odrobinie dobrej woli, dyrektywa 93/104/WE w interpretacji nadanej jej wyrokami Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, wcale nie musi kolidować z obowiązującymi w Polsce zasadami dyżuru medycznego, regulowanymi ustawą o zakładach opieki zdrowotnej. Wystarczy tylko niezbyt kategorycznie potraktować słowo „natychmiast”, użyte w wyroku w sprawie Jaeger, a odnoszące się do czasu skorzystania z prawa do dobowego 11-godzinnego nieprzerwanego odpoczynku kompensacyjnego.
Tak wynika z pisma, jakie otrzymał Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy z Departamentu Dialogu Społecznego Ministerstwa Zdrowia w odpowiedzi na wysłane do Departamentu Prawnego MZ zapytanie dotyczące obowiązywania okresów odpoczynku, wprowadzonych przepisami znowelizowanego Kodeksu pracy.
Na wstępie pisma dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego Elżbieta Biłobran-Uberman informuje Związek, iż nadal trwają działania podjęte przez państwa członkowskie (i – wówczas – kandydujące), zmierzające do wprowadzenia do dyrektywy 93/104/WE zmian, wymuszonych szczególną sytuacją organizacji czasu pracy pracowników ochrony zdrowia. Termin zakończenia tych prac planowany jest na koniec pierwszej połowy roku.
Dalej E. Biłobran-Uberman zauważa, zupełnie słusznie zresztą, iż czasu spędzonego na dyżurze nie można traktować jako okresu odpoczynku, mimo, iż nie jest on zaliczany do czasu pracy. Jest to stwierdzenie o tyle ważne, iż z dojściem do tej prostej konkluzji ma kłopoty wiele sądów w Polsce, od 5 lat rozpatrujących lekarskie pozwy o wypłatę wynagrodzenia nadgodzinowego za dyżury pełnione w latach 1996-1999. Zatem wykonywanie dyżuru medycznego nie może być uznane za korzystanie z prawa do nieprzerwanego odpoczynku.
Jednak przepis art. 132 par. 1 znowelizowanego Kodeksu pracy (dotyczący – nawiasem mówiąc – nie tylko pracowników ochrony zdrowia, ale wszystkich pracowników pozostających w stosunku pracy), zapewniający pracownikowi w każdej dobie prawo do co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku, nie jest równoznaczny z koniecznością likwidacji dyżuru medycznego, który – o ile podejmowany jest zaraz po zakończeniu normalnego dnia pracy – nie pozwala na zastosowanie tego uprawnienia w danej dobie.
Rozwiązaniem tej kwestii mogłoby być bowiem stworzenie możliwości skorzystania przez pracownika z prawa do odpoczynku kompensacyjnego w okresie np. najbliższych 72 godzin. Opcja ta zapewniłaby pracownikowi wypoczynek rekompensujący stosunkowo szybko po okresie spędzonym na dyżurze, a jednocześnie umożliwiłaby uniknięcie zakłóceń ciągłości świadczenia usług medycznych – utrzymuje E. Biłobran-Uberman.
Jeśli więc przyjąć, że w tej szczególnej sytuacji, jaka istnieje w ochronie zdrowia, możliwe jest przeniesienie prawa do 11-godzinnego nieprzerwanego odpoczynku z jednej doby na drugą i skomasowanie tego czasu z następnym takim samym okresem przysługującym za dobę bieżącą (a nawet zastosowanie 72-godzinnego wymiaru rozliczeniowego), wówczas rygorystyczne egzekwowanie zasady schodzenia po dyżurach w większości przypadków mogłoby rzeczywiście stać się dobrym wyjściem z impasu, przynajmniej w okresie przejściowym. I nie wymagałoby jakichś rewolucyjnych zmian. Już obecnie, zgodnie z art. 32j ust. 7 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, w uzasadnionych przypadkach ordynator (kierownik) może zwolnić pracownika z części dnia pracy po zakończonym dyżurze, z zachowaniem prawa do wynagrodzenia.
Zakładając, iż doba trwa 24 godziny licząc od godz. 800 (kiedy lekarz rozpoczyna pracę), technicznie da się to rozwiązać w następujący sposób. W dzień rozpoczęcia dyżuru dyżurny przychodzi do pracy na 800, potem rozpoczyna dyżur. Za tę dobę należy mu się do odebrania 11 godzin. W dzień zakończenia dyżuru, lekarz kończy go o 800. Po dyżurze schodzi, bo ma do odebrania już 22 godziny. Następnego dnia normalnie stawia się w pracy. Po dyżurze piątkowym, sobotnim lub niedzielnym, ma wolny poniedziałek. Jeśli święto wypada w środku tygodnia, to za dzień poprzedzający lub za dzień świąteczny dyżurny ma wolny dzień następujący po tym święcie. Jeżeli miał dwa dyżury pod rząd – schodzi po drugim dyżurze, o ile dyżur skończył się w dzień roboczy. Gdy dyżur skończył się w święto, dyżurny ma wolny najbliższy dzień roboczy.
Wystarczyłoby zatem, aby pracodawcy (a ściślej: osoby działające w imieniu pracodawcy) zobowiązali ordynatorów do obligatoryjnego zwalniania lekarza po dyżurze w każdym przypadku, i wówczas zarówno wymogi dyrektywy 93/104/WE jak i art. 132 par. 1 oraz art. 133 par. 3 Kodeksu pracy w znacznej mierze mogłyby zostać spełnione, bez konieczności wprowadzania idiotycznego systemu zmianowego, lub przechodzenia na kontrakty na niekorzystnych dla lekarzy warunkach.

„Służba Zdrowia” nr 35-38, 13-24 maja 2004 r.