O zgubnych skutkach rynku w ochronie zdrowia.
Artykuł ukazał się w marcowej Gazecie Lekarskiej
Rynek w służbie zdrowia jest zły – twierdzą socjaliści – bo konkurencja podnosi koszty, szpitale nie chcą leczyć „przypadków nieopłacalnych”, biedni umierają pod płotem, a lekarze „nakręcają” popyt na niepotrzebne usługi medyczne, przez co brakuje pieniędzy na ważniejsze potrzeby. Mechanizmy rynkowe, oparte na prymitywnych instynktach trzeba zastąpić innymi, bardziej ludzkimi, które wymyślili uczeni eksperci, zatwierdzili szlachetni politycy, a wprowadzają w życie i nadzorują uczciwi i mądrzy urzędnicy.
Ustawa o pomocy publicznej i restrukturyzacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej ...., która akurat kończy swoją „ścieżkę legislacyjną” w Sejmie jest znakomitą i syntetyczną ilustracją takiego właśnie myślenia. Jest ona zwieńczeniem całego ciągu działań, które zastąpić miały prymitywne zasady rynkowe w służbie zdrowia i rozwiązać palące problemy lecznictwa w Polsce.
A kolejność tych działań była następująca:
Najpierw stwierdzono, że leczenie musi być bezpłatne, czyli finansowane wyłącznie ze środków publicznych ( udowodniono w ten sposób wyższość stworzonego systemu nad systemem rynkowym, gdzie ludzie „muszą mieć pieniądze żeby się leczyć”),
Później zdecydowano, że płatnik będzie jeden ( dzięki temu, że nie będzie konkurencji – będą niższe koszty płatnika),
Następnie ustalono, że ceny za świadczenia będą niskie, jeszcze niższe i coraz niższe (w ten sposób wykazano, że w systemie „regulowanym” w przeciwieństwie do rynkowego można leczyć tanio i bez ograniczeń),
Później nakazano szpitalom publicznym podpisywać kontrakty na świadczenie tych usług, których ceny były niższe niż koszty ( przez co udowodniono, że placówki publiczne są bardziej „humanitarne” niż prywatne, bo nie odmawiają leczenia „przypadków nieopłacalnych”),
Jeszcze później zatroszczono się o płace pracowników służby zdrowia, uchwalając ustawę 203 (znowu się okazało, że system państwowy jest lepszy niż rynkowy, bo w rynkowym zadłużone szpitale z pewnością nie podniosłyby płac swoim pracownikom),
A na końcu, gdy „pętla zadłużenia” zagroziła istnieniu niemal wszystkich publicznych szpitali, przedstawiono ustawę o pomocy publicznej i restrukturyzacji ... . Poprzez działania z zakresu „inżynierii finansowej” oraz pewne przekształcenia „formalno – prawne” – zadłużone ponad miarę, publiczne szpitale znowu uzyskają pewien czas na pieredyszkę. Akurat tyle ile brakuje do wyborów. Socjaliści znowu ogłoszą wyższość swojej koncepcji nad rozwiązaniami rynkowymi, w warunkach których, tak zadłużone szpitale z pewnością już by upadły.
A gdy przyjdzie nowy rząd – skrytykuje .... rynkowe rozwiązania, które doprowadziły do kryzysu w służbie zdrowia, uchwali ustawę o oddłużeniu publicznych szpitali i wprowadzi jeszcze lepsze i bardziej humanitarne regulacje, które zastąpią prymitywne, oparte na najniższych instynktach mechanizmy rynkowe.
Krzysztof Bukiel – przewodniczący Zarządu Krajowego OZZL
Stargard Szczeciński 08 lutego 2005r.
|