Co należy zrobić natychmiast?
Wystąpienie przewodniczącego OZZL w czasie Seminarium, zorganizowanego
przez NSZZ Solidarność pt. Zaczynamy prawie od nowa. Czy czeka
nas kolejna reforma ochrony zdrowia ?, -Poznań 10 czerwca 2005r.
Na początku chciałbym podzielić się pewną refleksją natury historycznej,
która – jak to wykażę później – ma ścisły związek z dzisiejszą
konferencją.
Gdzieś ok. roku 1990 brałem udział w zespole utworzonym przy
strukturze regionalnej NSZZ Solidarność Służby Zdrowia woj. Szczecińskiego.
Zespół miał się zająć szukaniem dróg wyjścia z trudnej sytuacji
lecznictwa w tamtym okresie. Z prac tego zespołu zapamiętałem
tylko jedną rzecz: wbrew moim oczekiwaniom, tematem spotkań nie
było tworzenie programu nowego systemu opieki zdrowotnej w Polsce,
ale szukanie doraźnych sposobów rozwiązania najbardziej palących
problemów. Pamiętam nawet nazwę jaką ukuto dla tego celu „SOS
dla służby zdrowia”. Jakkolwiek byłem zawiedziony takim obrotem
sprawy, to jednak uznałem, że wówczas, gdy dopiero rodziła się
III RP, owa „doraźność” spojrzenia na kłopoty służby zdrowia
była w jakiś sposób usprawiedliwiona. Szybko jednak okazało się,
że takie podejście do sprawy nie było charakterystyczne dla ówczesnego
„pionierskiego” okresu, ale że w sposób trwały dominuje ono w
działaniach polityków i innych osób, które mają wpływ na sposób
funkcjonowania służby zdrowia w naszym Kraju. Rzeczami, które
ich najbardziej ekscytują, zajmują najwięcej czasu w wystąpieniach
polityków, działaczy społecznych, dziennikarzy jest zwykle „gaszenie
pożarów”, takich, jak strajki, protesty, brak leków dla dzieci
z nowotworami, brak pieniędzy na sfinansowanie takich, czy innych
badań, zajmowanie kont szpitalnych przez komorników, itp. itd.
Takie podejście powoduje, że zajmujemy się stale skutkami kryzysu,
a nie jego przyczynami. Rzadko jest inaczej.
Niewątpliwie do takich pozytywnych wyjątków należało wprowadzenie
kas chorych. Poprzedzone ono było szerszą dyskusją i – co najważniejsze
– było zaplanowanym i kompleksowym działaniem, mającym przynieść
określone, korzystne efekty. Ale i na tej próbie naprawy lecznictwa
zaciążyła pewna „doraźność” podejścia do problemu. Uznano bowiem,
że wystarczy wprowadzić kasy chorych, a dalej ... jakoś to będzie.
Wyglądało to tak, jakby twórcy reformy do końca nie wiedzieli
jaki system opieki zdrowotnej chcą wprowadzić i czy te albo inne
elementy są w nim nieodzowne, czy można z nich zrezygnować „w
imię kompromisu” z rządowym koalicjantem, z opozycją czy innymi
krytykami zmian. Przykładów takich „niedopowiedzeń” było wiele.:
- Czy kasy chorych powinny być samorządnymi ubezpieczalniami,
zarządzanymi przez ubezpieczonych, jak wstępnie projektowano,
czy firmami państwowymi, pod kontrolą urzędniczą, jak ostatecznie
się stało,
- czy istotne dla systemu było aby kasy mogły decydować o zmianie
wysokości składki dla swoich członków, jak projektowano pierwotnie,
czy nie – jak się ostatecznie stało,
- czy dopuszczalny był udział środków prywatnych w finansowaniu
części świadczeń zdrowotnych, jak początkowo planowano, czy nie
(zapis o możliwości pobierania ryczałtowych dopłat za badania
diagnostyczne funkcjonował przez dłuższy czas w ustawie o PUZ,
ale pozostał martwy wobec braku odpowiedniego rozporządzenia
ministra zdrowia),
- czy ważne dla systemu było dopuszczenie istnienia prywatnych
kas chorych, jak zapisano w pamiętnym art. 4a ustawy o powszechnym
ubezpieczeniu zdrowotnym, czy nie.
Brak jasnej wizji systemu, niezidentyfikowanie warunków „granicznych”
z których ustąpić nie można aby nie zburzyć jego funkcjonalności
i nie zniwelować jego korzystnych efektów – to właśnie zdecydowało,
że twórcy reformy „przewrócili się” o pierwsze napotkane (albo
podłożone) przeszkody i – zamiast pogłębiać rynkowy charakter
systemu – osłabili go, poddając się naciskom części krytyków.
Ten – wydawałoby się zbyt długi - wstęp jest jednak na miejscu,
bo stanowi jednocześnie uzasadnienie dla tego, co – moim zdaniem
– należy zrobić natychmiast (a więc jest odpowiedzią na podstawowe
pytanie niniejszego seminarium). Otóż natychmiast – należy określić
ostateczny model pożądanego systemu opieki zdrowotnej. Należy
zidentyfikować i jasno określić warunki „brzegowe”, z których
zrezygnować nie można. Należy również rozpoznać te elementy systemu,
których wprowadzenie będzie najtrudniejsze i do pokonania tych
trudności należy się jak najlepiej przygotować.
Żeby nie pozostać jedynie w sferze rozważań teoretycznych, powiem
wprost: Moim zdaniem owym ostatecznym systemem powinien być system
rynkowy. To znaczy taki, w którym:
- ubezpieczyciele konkurują ze sobą o ubezpieczonych i o świadczeniodawców
(nawet jeżeli istotna część pieniędzy przeznaczonych na leczenie
ma charakter środków publicznych),
- świadczeniodawcy konkurują ze sobą o pacjentów i o pieniądze
za ich leczenie,
- obywatel ma prawo wyboru ubezpieczyciela i świadczeniodawcy.
Nie uda się wprowadzić tego modelu, gdy nie spełni się następujących
warunków:
- ceny za świadczenia zdrowotne muszą mieć charakter rynkowy,
a przynajmniej nie mogą być ustalane wyłącznie na drodze administracyjnej,
poniżej przeciętnych kosztów określonych świadczeń,
- świadczenia zdrowotne nie mogą być limitowane przez płatnika,
bo każde limitowanie musi mieć charakter uznaniowy, a to wypacza
konkurencję między świadczeniodawcami,
- „wejście na rynek” przez świadczeniodawców nie może być ograniczony
w sposób uznaniowy,
- forma własności szpitala lub przychodni nie może mieć wpływu
na uzyskanie „dostępu do rynku” ani na kwotę refundacji za określone
świadczenie, uzyskiwane ze środków publicznych,
- prywatyzacja świadczeniodawców nie może być hamowana,
- nie można hamować przyjmowania przez świadczeniodawców formy
prawnej typowej dla przedsiębiorstw,
i ostatnie – najważniejsze :
Nie uda się wprowadzić mechanizmów rynkowych do służby zdrowia,
bez pewnego udziału środków prywatnych w finansowaniu lecznictwa
( w formie tzw. współpłacenia przez pacjentów i „umocowanych”
na tym współpłaceniu dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych).
Jest to jednocześnie ten element systemu, którego wprowadzenie
będzie najtrudniejsze. Na główne pytanie niniejszego seminarium
można by więc odpowiedzieć tak:
Trzeba się natychmiast przygotować do wprowadzenia współpłacenia
za świadczenia zdrowotne. Trzeba, zwłaszcza, przewidzieć działania,
które spowodują iż ogromną większość obywateli będzie stać na
dopłaty do leczenia ( np. poprzez zwiększenie kwoty wolnej od
podatku), a ci, których nie będzie stać uzyskają pomoc finansową
( ze środków prywatnych i publicznych). To jest – moim zdaniem
– zadanie najpilniejsze. Wszystkie pozostałe elementy systemu
trzeba wprowadzić równocześnie, w sposób kompleksowy i jednakowo
pilnie.
Krzysztof Bukiel
01 czerwca 2005r.
|