Sprawozdanie


1 czerwca 1991 roku w Stargardzie Szczecińskim spotkała się grupa lekarzy z całej Polski i postanowiła powołać Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. W uzasadnieniu do uchwały w tej sprawie napisano, że “istnienie odrębnego dla lekarzy związku zawodowego jest konieczne, bo dotychczas działające organizacje związkowe nie reprezentują należycie lekarzy, a izby lekarskie nie mają odpowiednich narzędzi prawnych, aby skutecznie bronić interesów pracowniczych lekarzy”.

Utworzono Komitet Założycielski przyszłego związku, w którym szczególną rolę odegrali działacze istniejącego już od roku Związku Zawodowego Lekarzy Medycyny, obejmującego swoim zasięgiem ówczesne województwo bydgoskie. Był to prawdopodobnie pierwszy związek zawodowy w Trzeciej Rzeczypospolitej, który skupiał wyłącznie lekarzy. Te pionierskie doświadczenia kolegów z Bydgoszczy ułatwiły start OZZL. Naturalną rzeczą był również wybór Bydgoszczy na siedzibę władz krajowych nowego Związku. Komitet Założycielski OZZL wybrał spośród siebie 3 osoby, które upoważnił do bezpośrednich działań mających na celu sądową rejestrację Związku. Osobami tymi byli: dr Maria Sikorska z Warszawy, dr Stanisław Borysławski z Gliwic, dr Krzysztof Bukiel ze Stargardu Szczecińskiego.

Związek został zarejestrowany w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie w dniu 18 października 1991 roku, w dzień Świętego Łukasza, patrona lekarzy, co ja osobiście odbieram jako znak szczególny i szczególne zobowiązanie.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy jest związkiem – bez przesady – wyjątkowym. Wynika to nie tylko z faktu, że skupia przedstawicieli zawodu cieszącego się w każdym społeczeństwie szczególnym prestiżem, ale również z uwagi na program związku.

Już na posiedzeniu założycielskim OZZL została przyjęta uchwała programowa, która przewidywała, że głównym celem związku będą działania zmierzające do zmiany systemu ochrony zdrowia, co miało być podstawą poprawy sytuacji materialnej lekarzy. Nowy system – zgodnie z tą uchwałą – miał się opierać na “wolnym rynku usług medycznych i wolnym rynku usług ubezpieczeniowych w zakresie ochrony zdrowia”. Uchwała głosiła również, że “każdy człowiek przede wszystkim sam powinien odpowiadać za swoje zdrowie” oraz, że “państwo powinno pomóc tym, których nie będzie stać na zapewnienie sobie środków na leczenie, jednak pomoc ta nie powinna obciążać placówek ochrony zdrowia”. OZZL podkreślał również od początku konieczność prywatyzacji usług zdrowotnych, w tym również świadczeń lekarskich. Znalazło to swój wyraz m. innymi w statucie Związku, który przewiduje, że jednym z celów OZZL jest doprowadzenie do tego, aby zawód lekarza był zawodem wolnym, a więc wykonywanym w ramach praktyki prywatnej. W istocie stanowi to dążenie do samolikwidacji związku. Oceniając w tym kontekście fakt dziesięciolecia OZZL należy uznać, że dowodzi on nieskuteczności związku w tej sprawie.

Kolejne Krajowe Zjazdy Delegatów (do tej pory było ich pięć), czyli najwyższa władza Związku, potwierdzały zasadniczy program OZZL, precyzując jedynie środki, które – w danym okresie – uznane zostały za najlepsze na drodze do realizacji tego programu.

Mając zdecydowanie wolnorynkowy program, OZZL nie rezygnował wcale z działań typowo związkowych, uważając, że należy wykorzystać każdą prawną drogę do osiągnięcia zasadniczego celu. Co więcej, przez wielu OZZL uważany był (i zapewne jest) za jeden z najbardziej roszczeniowych związków zawodowych, a to za sprawą rzekomo radykalnych żądań płacowych, które przewidują kilkukrotny wzrost wynagrodzeń lekarskich. Tak naprawdę żądania ta nie oznaczają jednak naszego radykalizmu, ale są miarą wyzysku ekonomicznego lekarzy przez poprzedni i obecny system lecznictwa finansowanego ze środków publicznych.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy rzeczywiście wyróżnił się na polu działalności związkowej wieloma akcjami, dotychczas nie stosowanymi przez środowisko lekarskie w Polsce. Początkowo były one bardzo łagodne, jak listy otwarte do kolejnych premierów: Jana Krzysztofa Bieleckiego i Hanny Suchockiej, podpisane przez ok. 2 tysięcy lekarzy. Stopniowo akcje te stawały się coraz bardziej zdecydowane. OZZL jako pierwszy związek zawodowy w Polsce przeprowadził już w 1992 r. ogólnopolską akcję protestacyjną lekarzy. Polegała ona na nie wypisywaniu druków zwolnień lekarskich L-4. Pierwszą w ogóle taką akcję w Polsce, ograniczoną jednak tylko do woj. Bydgoskiego, przeprowadził rok wcześniej wspomniany na wstępie Związek Zawodowy Lekarzy Medycyny.

Kolejna akcja protestacyjna polegała na stemplowaniu przez lekarzy wszelkich druków i dokumentów lekarskich napisem “Protest Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy”. Następna na plakatowaniu zakładów opieki zdrowotnej i rozprowadzaniu ulotek wśród pacjentów informujących o niedofinansowaniu służby zdrowia w Polsce i o postulatach środowiska lekarskiego. OZZL – jako pierwsza organizacja w naszym kraju zorganizowała – w maju 1996 roku – ogólnopolską demonstrację lekarzy w Warszawie skupiającą ok. tysiąca lekarzy. OZZL był też współorganizatorem – obok samorządu lekarskiego – kolejnych dwóch manifestacji liczących już po ok. 10 tysięcy uczestników każda. OZZL był pierwszym związkiem, który przeprowadził ogólnopolski strajk lekarzy. Oczywiście nie polegał on na przerwaniu pracy przez lekarzy we wszystkich miejscach, bo takiej ewentualności Związek nie brał nigdy pod uwagę. Wbrew niechętnej nam propagandzie kolejnych rządów, ani OZZL, ani żadna inna organizacja lekarska w Polsce nigdy w swoich protestach nie uciekła się do działań, które mogły narazić zdrowie lub życie pacjentów. To zapewne zdecydowało o dotychczasowych, doraźnych porażkach tych akcji, chociaż – z drugiej strony – stanowi również o moralnej sile naszego środowiska.

Ogólnopolski strajk lekarzy, zorganizowany przez OZZL, rozpoczął się 10 grudnia 1996 roku i przybrał formę “ostrodyżurową”. To oznaczało, że protestujący lekarze mieli pracować tak jak w czasie ostrego dyżuru. W tej formie strajk trwał – z różnym nasileniem w różnych częściach kraju – do końca grudnia 96 r. Późniejsze akcje OZZL prowadzone we współpracy z samorządem lekarskim miały charakter strajku “administracyjnego” i polegały na nie wpisywaniu numerów statystycznych choroby do druków zwolnień lekarskich L-4 bądź na zupełnym nie wypełnianiu tych druków, na ograniczonym wypełnianiu aktów zgonów, na zaniechaniu sprawozdawczości statystycznej. OZZL był również autorem zupełnie niekonwencjonalnych działań, jakim były masowe, zorganizowane zwolnienia z pracy lekarzy zatrudnionych w pogotowiu ratunkowym. Tę formę wyrażania swojego sprzeciwu wobec złej sytuacji w lecznictwie i nieodpowiedniego wynagradzania lekarzy podjął później Związek Zawodowy Anestezjologów, skonfederowany z OZZL od grudnia 1996r., który na początku 1999 roku doprowadził do tego, że umowy o pracę wypowiedziała ogromna większość anestezjologów zatrudnionych w państwowych placówkach służby zdrowia.

Członkowie OZZL (a następnie ZZA) byli też pierwszymi organizatorami i uczestnikami strajków głodowych lekarzy w Polsce.

Organizując protesty, strajki i “niepokoje” w środowisku medycznym, OZZL chciał również – w ten pośredni sposób – wymusić na władzach RP przyspieszenie decyzji o reformie służby zdrowia. Akurat ten cel został osiągnięty. Jeden z czołowych ekspertów Ministerstwa Zdrowia z lat 1993–97 przyznał publicznie, że każda nowa akcja lekarzy wyraźnie przyspieszała pracę ówczesnego rządu nad reformą.

OZZL włączył się również w sposób bezpośredni do prac nad zmianą systemu opieki zdrowotnej w naszym kraju. Najpełniej wyraziło się to udziałem przedstawicieli OZZL w pracach tzw. Społecznej Komisji Zdrowia przy NSZZ Solidarność, która opracowała własny projekt ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, konkurencyjny do projektu ówczesnego rządu (koalicji SLD–PSL) i różniący się od niego w kilku istotnych rozwiązaniach. OZZL zdecydowanie poparł projekt “solidarnościowy” i równie zdecydowanie zaprotestował przeciwko projektowi rządowemu. To jednoznaczne stanowisko naszego związku miało – w mojej ocenie – decydujące znaczenie dla zajęcia podobnego stanowiska przez Naczelną Radę Lekarską, która w początkowym okresie była w tej sprawie niezdecydowana. W efekcie upowszechniła się opinia (w istocie prawdziwa), że środowisko lekarskie popiera projekt “społeczny” i sprzeciwia się projektowi rządowemu. Pod takimi hasłami odbyły się wspomniane wcześniej wielkie manifestacje lekarskie w Warszawie.

Niewątpliwie powyższe stanowisko lekarzy miało swój istotny wpływ na ostateczny –zwycięski – wynik wyborczy Akcji Wyborczej “Solidarność” w roku 1997, która wspomniany “społeczny” projekt reformy służby zdrowia przyjęła za swój. Niestety szybko okazało się, że politycy AWS program ten potraktowali bardzo instrumentalnie, tylko w celu uzyskania poparcia środowiska lekarskiego i nie zamierzają realizować go w praktyce. W efekcie tego niespodziewanego (przynajmniej dla nas) zwrotu, koalicja AWS – UW rozpoczęła realizację reformy służby zdrowia autorstwa koalicji SLD – PSL, z jednym zasadniczym odstępstwem w postaci 7,5 (zamiast 10-procentowej) składki na powszechne ubezpieczenie zdrowotne.

Istotną częścią aktywności OZZL stały się działania na polu prawnym. Należą do nich liczne wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego. OZZL stał się bodaj czy nie najczęstszym – spośród związków zawodowych, autorem wniosków do TK. Nie były to sprawy błahe lub nieuzasadnione, chociaż tylko niektóre okazały się całkowicie “wygrane” przez związek. Przedmiotem naszych wystąpień były takie sprawy, jak:

Ostatnie dwie sprawy nie zostały jeszcze rozstrzygnięte przez Trybunał.

Znaczącą uwagę poświęcił OZZL również dochodzeniu przez lekarzy swoich praw na drodze sądowej – poprzez indywidualne pozwy osób zainteresowanych. Związek był nie tylko inicjatorem tych działań, ale opracował również wzory odpowiednich pozwów i upowszechniał je wśród lekarzy. W ten sposób doprowadziliśmy – przed kilku laty – do zmiany przepisów o dyżurach lekarskich i do włączenia do wynagrodzenia za dyżury dodatku za pracę w godzinach nocnych. Tą samą drogą doprowadziliśmy również do uznania za bezprawne przez Trybunał Konstytucyjny rozporządzenia Rady Ministrów z 1974 roku w części dotyczącej wynagrodzeń za dyżury zakładowe. Obecnie sądzimy się o odpowiednie odszkodowanie dla dyżurujących lekarzy, którzy byli przez lata wynagradzani na podstawie bezprawnych przepisów. Czeka nas jeszcze sprawa podwyżek “wystrajkowanych” przez pielęgniarki – o 203 złote miesięcznie, czyli ponad 2 tysiące rocznie – zgodnie z literalnym zapisem odpowiedniej ustawy.

Do działań prowadzonych przez Związek na polu prawnym należy także zaliczyć 2 skargi, jakie OZZL skierował do Międzynarodowej Organizacji Pracy. Obie – chociaż dotyczyły formalnie innych spraw – sprowadzały się do tego samego problemu: lekarze w Polsce nie mają prawa do prawdziwych, to jest równoprawnych negocjacji z płatnikiem za świadczenia lekarskie w sprawie wynagrodzenia za swoje usługi. Między innymi dlatego płace lekarskie w Polsce mogą utrzymywać się na poziomie niższym nawet niż przeciętna płaca w gospodarce – w przeliczeniu na jeden etat.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy przywiązywał zawsze dużą wagę do odpowiedniej komunikacji ze społeczeństwem. Dlatego jedną z pierwszych akcji związku była akcja ulotkowo-plakatowa. Następnie staraliśmy się – przez kilka pierwszych lat bezskutecznie – zaistnieć w środkach masowego przekazu. Od pewnego czasu związek nasz stał się jednak – jak sądzę – ważnym ośrodkiem opiniotwórczym i stara się utrzymać tę pozycję. Temu celowi służą organizowane co parę miesięcy konferencje prasowe, w czasie których komentujemy bieżącą sytuację w ochronie zdrowia, wytykamy jej błędy, proponujemy konkretne rozwiązania. Ostatnią, szczególna akcją tego rodzaju było wydawanie przez OZZL “bonów reglamentacyjnych” na świadczenia zdrowotne w roku 2001, które miało uświadomić społeczeństwu, że obecny system opieki zdrowotnej – podobnie jak poprzedni – jest systemem trwałego i zaplanowanego deficytu. Podobny charakter miała akcja płatnych ogłoszeń prasowych.

Od ponad sześciu lat Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy wydaje też własne pismo. Jest to miesięcznik, początkowo mający charakter biuletynu związkowego, a od listopada 97 roku profesjonalnego periodyku pt. “Lekarz Polski”, podejmującego tematy przekraczające znacznie związkowe horyzonty.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy niezmiennie podkreśla wspólnotę interesów lekarzy i innego personelu medycznego oraz pacjentów. Tym wspólnym interesem jest sprawny system opieki zdrowotnej, zapewniający leczonym bezpieczeństwo zdrowotne, a leczącym możliwość zawodowego rozwoju i uzyskiwania sprawiedliwych wynagrodzeń. W związku z powyższym, przedmiotem licznych wystąpień i publikacji OZZL były także prawa pacjentów. Nagłaśnialiśmy i protestowaliśmy przeciwko takim nieprawidłowościom, jak: trwały niedobór wielu świadczeń medycznych w poprzednim i obecnym systemie, limitowanie ilości świadczeń zdrowotnych przez kasy chorych, bezprawne ograniczanie – wcześniej przez urzędników, obecnie przez kasy chorych – dostępu ubezpieczonych do pełnego zakresu leków refundowanych. Jedna z form akcji protestacyjnej Związku prowadzonej 1997 roku, nazwana dość nieszczęśliwie “strajkiem włoskim”, miała właśnie na celu uświadomienie społeczeństwu jak wielki jest deficyt usług medycznych i niedobór środków finansowych przeznaczonych na lecznictwo. Inna akcja, polegająca na szerokim korzystaniu przez lekarzy z ulgowych, tzw. zielonych recept, była – po części – protestem przeciwko zbyt wielkiemu obciążaniu chorych kosztami leków w Polsce. OZZL był również autorem opracowania ukazującego długość oczekiwania na wybrane specjalistyczne świadczenia medyczne w Polsce w roku 1996. Jest to bodaj jedyna tego rodzaju praca w naszym kraju, stworzona na podstawie ankiet uzyskanych z kilkudziesięciu czołowych polskich szpitali.

Łamanie praw pacjentów przez poprzedni i obecny system opieki zdrowotnej było też przedmiotem wielu wystąpień OZZL do Rzecznika Praw Obywatelskich.

10 lat działalności Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy nie przyniosło wyraźnego sukcesu w dziedzinie wynagrodzeń lekarskich. Związek nie podpisał nigdy żadnego porozumienia z rządem, czy z kimkolwiek, które poprawiłoby te wynagrodzenia. W istocie pozostają one w większości przypadków na tak samo niskim poziomie jak w chwili tworzenia OZZL. Są jednak miejsca, gdzie lekarze zarabiają lepiej niż jeszcze kilka lat temu. Stało się to przede wszystkim tam, gdzie nastąpiła prywatyzacja świadczeń lekarskich (chociaż najczęściej tylko częściowa). Należy jednak wyraźnie podkreślić, że ten wzrost wynagrodzeń ma – w dużym stopniu – charakter pozorny. Nie oznacza, że publiczny płatnik (obecnie kasa chorych) wyżej wycenił pracę lekarską niż dotychczas, ale że inna forma zatrudnienia – w postaci prywatnej działalności gospodarczej – dała lekarzom możliwości bardziej korzystnego dla nich gospodarowania dotychczasowymi środkami.

Mimo braku spektakularnych sukcesów, te 10 lat nie było – moim zdaniem – czasem straconym. Powstanie i działalność OZZL spowodowało niespotykaną dotychczas aktywność całego środowiska medycznego. W kilka lat po naszym związku powstały liczne nowe organizacje związkowe skupiające przedstawicieli poszczególnych zawodów medycznych, a nawet specjalizacji lekarskich. Niektóre z nich, jak Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych czy Związek Zawodowy Anestezjologów dały się poznać jako niezwykle aktywne. Wszystkie te działania środowiska medycznego spowodowały, że naprawa lecznictwa stała się jednym z najważniejszych zadań rządzących w naszym kraju. Inna sprawa, że dla wielu osób, była to jedynie okazja aby “wejść do polityki” i zapewnić sobie rządową lub parlamentarną posadę.

OZZL odegrał również istotną rolę w integracji środowiska lekarskiego w Polsce i w popularyzacji wśród lekarzy konserwatywno-liberalnego systemu wartości. Służyły temu – naturalne w działalności związkowej – liczne zebrania, zjazdy, wspólne akcje protestacyjne, także publikacje w “Lekarzu Polskim” (przedtem Biuletynie Informacyjnym OZZL) oraz inicjatywa oddolnego tworzenia Zrzeszeń Lekarskich określonych specjalizacji, mających stanowić przeciwwagę dla monopolu kas chorych. Niemała grupa członków i działaczy OZZL, która objęła – z czasem – kierownicze stanowiska w zakładach opieki zdrowotnej, kasach chorych, administracji samorządowej, a nawet w ministerstwie zdrowia pozostała wierna programowi Związku, starając się realizować go w tym zakresie, w jakim było to możliwe w danych okolicznościach.

Konsekwentne trwanie OZZL przy przyjętym programie i wieloletnie jego popularyzowanie w środowisku lekarskim i w społeczeństwie, przyczyniło się znacznie do tego, że upowszechnił się stopniowo pogląd, iż urynkowienie opieki zdrowotnej i jej prywatyzacja są najlepszym sposobem naprawienia lecznictwa. Chociaż urynkowienie to przybiera nieraz karykaturalne formy, jak na przykład w postaci tzw. konkursu ofert, to jednak praktyka wskazuje, że tam gdzie pojawiła się normalna konkurencja i normalna prywatyzacja, system działa zdecydowanie sprawniej. Jest nadzieja, że nawet najzagorzalsi przeciwnicy rynku i prywatyzacji w służbie zdrowia dostrzegają to i nie zdecydują się zawrócić z tej drogi.

Niewątpliwym sukcesem OZZL jest również to, że będąc organizacją politycznie zaangażowaną, związek pozostał jednak politycznie niezależny. Nie zmienił tego nawet fakt, że kilku naszych kolegów ze związku funkcjonowało w strukturach Ministerstwa Zdrowia. Dzięki tej niezależności mogliśmy – bez żadnych wahań – zaprotestować przeciwko sprzeniewierzeniu się przez AWS swojemu programowi i staliśmy się – jak sądzę – wiarygodnym partnerem dla prawdziwych polityków z klasą – jeśli tacy się kiedykolwiek pojawią na polskiej scenie. Aktualna pozostaje nasza propozycja sprzed lat, aby reforma opieki zdrowotnej stała się przedmiotem ponadpartyjnych i wyłącznie merytorycznych uzgodnień rządzących z udziałem przedstawicieli środowisk medycznych. Jakkolwiek zdajemy sobie sprawę, że jest to wizja idealistyczna i przez to – być może – naiwna, to jednak trudno – z drugiej strony – wyobrazić sobie w warunkach demokracji lepszą alternatywę.

 

Krzysztof Bukiel
przewodniczący Zarządu Krajowego
Ogólnopolskiego
Związku Zawodowego Leka