
Historia
III Rzeczypospolitej, widziana oczami pracownika służby zdrowia,
wygląda w skrócie tak:
-
Rok
1989: obrady okrągłego stołu - reforma dotychczasowej,
socjalistycznej służby zdrowia została uznana za
jedno z najważniejszych zadań odnowionego państwa.
-
Pierwsza
połowa lat 90: protesty, strajki, demonstracje,
głodówki - organizowane głównie przez NSZZ
Solidarność i Federację Związków Zawodowych Pracowników
Ochrony Zdrowia,
-
Druga
połowa lat 90: protesty "administracyjne",
strajki na druku L-4, manifestacje, strajki,
głodówki, masowe zwolnienia lekarzy z pogotowia ratunkowego
- organizowane przez
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy,
manifestacje i inne protesty - organizowane przez Izby
Lekarskie.
-
Przełom
lat 90 i 2000: głodówki i masowe zwolnienia lekarzy z pracy
w państwowych
szpitalach - organizowane przez Związek
Zawodowy Anestezjologów,
-
Pierwsze
lata nowego tysiąclecia: strajki, głodówki, akcje protestacyjne,
okupacyjne,
demonstracje, happeningi - organizowane
przez Związek Zawodowy Pielęgniarek
i Położnych,
-
18
listopada 2003 roku: - ogromna, wielotysięczna manifestacja
wszystkich
związków zawodowych
przeciwko upadkowi służby
zdrowia w Polsce,
-
W
międzyczasie: porozumienia i protesty dyrektorów szpitali
publicznych w województwach:
kujawsko-pomorskim, świętokrzyskim,
wielkopolskim, zachodniopomorskim,
łódzkim, podkarpackim...
.
-
Przełom
roku 2003 o 2004: Porozumienie Zielonogórskie
- lekarzy POZ i
specjalistów nie podpisuje
umów z publicznym płatnikiem,
nie chcąc brać na siebie
zobowiązań
nie do spełnienia.
-
12
maja 2004 - jedna władza publiczna - samorządowa (powiaty)
organizuje,
przy poparciu
środowisk medycznych,
protest
przeciwko innej
władzy
publicznej - centralnej
(rządowej) w obronie
pacjenta i jego
prawa do leczenia
się w normalnych
warunkach.
15 lat nieprzerwanego
niepokoju społecznego,
ciągłego protestu,
w którym wzięli
udział chyba już
wszyscy, którzy
mają jakikolwiek
związek z opieką
zdrowotną.
Jedynie "prowadzący" w
tym "peletonie protestujących" zmieniali się z wyczerpania.
Ten ciąg wydarzeń
nie może być przypadkiem.
Z pewnością
nie jest
też wyrazem szczególnego
upodobania pracowników
służby zdrowia
do strajków
i manifestacji.
Jest jedynie uzewnętrznieniem
kryzysu, jaki
dotyka polskie
lecznictwo od lat.
Zadziwiający fakt:
im większe niepokoje
w ochronie zdrowia
- tym
większa buta i
samozadowolenie
kolejnych
ministrów i kolejnych
premierów.
Trzeba było 15 lat ciągłego wrzenia, aby wreszcie - obecny-
premier rządu RP uznał sprawę naprawy służby zdrowia za najpilniejsze
zadanie swojego rządu. Nie wiemy jednak o jaką naprawę panu
premierowi chodzi. Czy tylko o to, żeby mniej wydawać na leczenie,
czy również o to aby - leczyć?
Dzisiaj naprawa służby zdrowia nie będzie już tak łatwa, jak
mogłaby być jeszcze 10 lat temu. Dzisiaj potrzebne są trudne
decyzje. Warto w takiej sytuacji przypomnieć rządzącym o dwóch
sprawach. Po pierwsze: pracownicy służby zdrowia już zapłacili
swoją cenę za reformę i czas najwyższy aby doczekali się też
owoców swoich wyrzeczeń. Po drugie - nie uda się wprowadzić
żadnych zmian w lecznictwie, walcząc z tymi, którzy je mają
praktycznie realizować.
Krzysztof
Bukiel
Przewodniczący
Zarządu Krajowego OZZL
Warszawa 12
maja 2004r.
|