
Rządowy Program Reform w „służbie” zdrowia
na rok 2004 i lata następne
Zapewniamy wszystkim obywatelom wszystko, a nawet jeszcze więcej bez żadnych dopłat, a co w końcu nas to obchodzi ile to kosztuje? Grzech nie obiecać – za to nas kochają! Byle dłużej przy władzy…
Powrócimy do scentralizowanego, sprawdzonego od lat system i po uważaniu sobie będziemy, jedynie-słusznie, rządzili z Warszawy. Niech ktoś spróbuje podskoczyć – to już może szukać roboty w innym kraju! W naszym systemie nie ma miejsca dla niepokornych – jest przecież tylu wiernych zaufanych, których jak zachcemy to wspomożemy.
Powtórzymy wielokrotnie, że to my najlepiej obronimy pacjenta przed … lekarzami, w końcu widzą: po naszej stronie jest kompetencja, troska o dobro pacjenta i (bez)troska finansowa. To w nas pokładają nadzieją, w nas wierzą, nie bójmy się tego słowa nas kochają. W końcu, kto nie lubi słuchać bajek … Częste zmiany na świeczniku wynikają wyłącznie z … „wypełnienia misji” przez kolejne osoby. Plotką jest, że ludzie honoru rezygnują lub nie wytrzymują i … Pozostają jednostki … najsilniejsze! Afery to tylko pomyłki i pomówienia.
Lekarze, ich związki, profesorowie, izby lekarskie itp to banda, z którą nie będziemy rozmawiać i już. My wiemy lepiej!
Nie potrzebujemy nic sprawdzać, ani żadnych dobrych rad!
Nie robimy przed wprowadzeniem naszych reform, żadnych programów pilotażowych – mogłyby wypaść nieciekawie, poza tym to tylko 40 milionowy naród, po co go stresować; i tak ma wiele powodów do zmartwienia przy rządach naszych „elit politycznych”,
Podniesiemy standardy, a co będziemy sobie żałować – Unia Europejska wymaga, Kosztami się nie przejmujemy - zapłacą świadczeniodawcy, a my jesteśmy od egzekwowania,
Wymagamy więcej, a płacimy realnie mniej niż dotąd, cóż z tego, że publiczne zakłady opieki zdrowotnej popadną w jeszcze większe długi, a niepubliczne zostaną zlikwidowane,
Nie odpowiadamy za nic – odpowiadają świadczeniodawcy – to oni są winni – wykażemy to przy pomocy TVP1, 2 itp. „niezależnych mediów” - przeciwko nim zwrócimy gniew społeczeństwa. Nas będą jeszcze bardziej kochać, a ich nienawidzić.
Będziemy umacniać obraz lekarza pijaka, łapownika, popełniającego same błędy – łatwiej będzie uzasadnić, że takiemu zwyrodnialcowi nic się nie należy, a jakby co to przywalimy jeszcze etyką i Hipokratesem,
Mimo, że siedzimy na naszych stołkach często od kilku miesięcy, a nasi liczni poprzednicy odeszli w niesławie, będziemy kategorycznie twierdzić, że mamy licencję na nieomylność. Dlatego możemy nie rozmawiać z przedstawicielami pracowników służby zdrowia i lekceważyć autorytety.
Skłócimy między sobą oraz z narodem pracowników „służby” zdrowia, tradycyjnym pytaniem: Komu mamy zabrać, żeby wam dać?
Nigdy i pod żadnym pozorem nie wyprowadzimy nikogo z błędu, że w najbogatszych państwach na świecie nie jest możliwe zapewnienie wszystkim wszystkiego, a za składkę, która obowiązuje w RP można zapewnić zdecydowanie nie wszystko. O tym, że była już nieudana próba realizacja tego zadania w pewnym skompromitowanym systemie, lepiej nic nie mówmy. My jesteśmy ambitni – nam się musi udać… (Wyzysk pracowników ochrony zdrowia pozostawimy jako podstawą sytemu i największe osiągnięcie naszych protoplastów, my tylko dzielnie podtrzymujemy tradycję).
Na plotki, że większość gospodyń domowych ma większą wiedzę ekonomiczną od nas trudno nam odpowiedzieć. Podobno wiedzą one, że jeśli mają się za mało pieniędzy, to albo kupują mniej, albo próbuąe uzyskać na dany cel pieniędzy więcej, a zadłużanie się jest ostatecznością, mając świadomość, że dług wraz z odsetkami trzeba będzie spłacić odpowiemy: My jesteśmy Paniska, a budżet mamy z dobrej gumy i prędzej serce pęknie niż … Oszczędzać na pacjentach nie będziemy. Obowiązki przerzucimy na świadczeniodawców, jak im nie starczy to ich problem. My wiemy ile mamy pieniędzy i ile chcemy kupić. Starczy nam na wszystko. Jak będziemy chcieli kupić nowiuśkiego mercedesa za 50 zł to też kupimy. Takie mamy zasady.
Gdyby ktoś nieodpowiedzialnie stwierdził, że pieniądze, które muszą być wydane na spłatę odsetek bankowych od zobowiązań szpitali, mogłyby i powinny być przeznaczone na leczenie pacjentów, to powiemy, że nie wiemy, o jakie pieniądze chodzi, albo, że szpitale są źle zarządzane (w każdym razie te 70-80% placówek) przez powołanych prze nas złych dyrektorów. Kategorycznie stwierdzamy, że powodem nie jest nieznana nam dysproporcja między nakładanymi zadaniami, a przeznaczanymi środkami na ich realizację. A tak w ogóle to, co to są pieniądze i gdzie one rosną?
Na pytanie, co myślimy o nałożeniu na lekarza poz obowiązku tzw. nocnej opieki wyjazdowej odpowiemy: To prawda, że chociaż pacjent ma zabezpieczone wizyty domowe przez tego lekarza, ma zabezpieczoną pomoc po godzinach pracy placówki w formie punktów opieki całodobowej oraz pomoc w stanach zagrożenia w ramach systemu ratownictwa medycznego, to możliwość wyjaśnienia w formie spotkania z lekarzem i zespołem wyjazdowym o czwartej nad ranem w melinie wątpliwości jest słusznym prawem pacjenta oraz powinna być rozumiana jako szczytne wypełnienie służby. „Służba” powinna wiedzieć, gdzie jej miejsce. Zresztą wyrazem naszej oceny pracy :”służby”są kwoty, jakie jesteśmy skłonni, w swojej łaskawości, na ten szczytny cel przeznaczyć. A w ogóle to tak se zapisaliśmy w ustawi i koniec, nie będziemy zmieniać!
Nazwanie przez Pan ASA, w audycji TVP nocnej opiece wyjazdowej „tzw. niepotrzebnymi interwencjami pogotowia” było przejęzyczeniem.
Jest pewien problem z długami publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Ale mamy na to sposób:
- udamy, że długi to nie nasza sprawa, mimo, że zakład publiczny spełnia zadania wynikające z konstytucji i dzielnie tworzonego przez nas prawa oraz podlega nadzorowi właścicielskiemu organów Państwa (trudna sprawa, ale na bezczelnego się uda),
- wydamy „dekrety”, że musi powstać jakieś cóś (spółki użyteczności publicznej) co obciążymy długami, podamy nawet termin do kiedy to cóś ma powstać,
- po uważaniu, w majestacie „konkursu ofert”, oddłużymy zasłużonych towarzyszy dając im lepsze kontrakty, w końcu muszą gdzieś pracować, mieć osiągnięcia, a elita musi gdzieś się leczyć,
- by zmusić niepokornych, zadeklarujemy oddłużenie, ale tylko pod pewnymi warunkami od zobowiązań wobec nas czyli budżetu, damy jeszcze jakiś ochłap w postaci rozłożenia kolejnej części na raty. Niech chamy znają nasz gest i dobre serce!
- tym sposobem mamy w naszym kanale już wszystkich, kto nie da się wpuścić w nasz kanał tego zniszczymy,
- tym sposobem długi to już nie nasza sprawa,
- długi to problem pracowników danej jednostki, której nie bardzo lubimy oraz naszego dyrektora, który zrobi każdą podłość, jakiej od niego zażądamy - jak nie zrobi to go zmienimy, tylu zasłużonych towarzyszy czeka,
- …
- i tu dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa: który z towarzyszy z naszej lub innej opcji chce podupadający szpital za symboliczną złotówkę…to trudny problem, bo chce wielu, ale damy jakoś radę … podzielić … po uważaniu…
Po wypełnieniu misji wypniemy piersi po ordery, a kabzy po nagrody . Dla wielu wystarczy…
Albo obejmiemy inny odpowiedzialny odcinek. Tyle jeszcze można …
JEŚLI DOSTRZEGASZ JAKIEŚ PODOBIEŃSTWO DO OSÓB I ZDARZEŃ TO POWIEL I WYŚLIJ DALEJ TEN DOKUMENT I NIE BĄDŹ BIERNY MOIM ZDANIEM SYTUACJA DOJRZAŁA DO TEGO ABY POWSTAŁA „SOLIDARNOŚĆ” „SŁUŻBY” ZDROWIA W PROTEŚCIE PRZECIWKO OBECNEJ I ZAPOWIADANEJ SYTUACJI NA WARSZAWĘ!
Autor powyższego tekstu pracuje w tym kraju od kilkunastu lat, jako lekarz.
Wszystko wskazuje na to, że jestem niepoprawnym idealistą, który już dawno powinien zmienić zawód lub kraj.
Być może będę do tego wkrótce zmuszony
Nie dostrzegam organizacji, z którą mógłbym się identyfikować, ale mam nadzieję, że taka powstanie, dla dobra pacjentów i środowisk medycznych.
W obecnej sytuacji brak mi cywilnej odwagi, aby przedstawić się z imienia i nazwiska.